CBAM grozi rolnikom dodatkowym obciążeniem w wysokości 100 mln euro
Od 1 stycznia tego roku wprowadzono tzw. graniczny mechanizm korekty emisji dwutlenku węgla (CBAM) dla importu nawozów azotowych. Decyzja ta została już skrytykowana przez niektórych litewskich rolników i polityków. Valius Ąžuolas, członek Sejmu, twierdzi, że nowy system może oznaczać dodatkowe obciążenie finansowe dla rolników w wysokości około 100 milionów euro.
Ceny mogą wzrosnąć prawie dwukrotnie
Do tej pory tona saletry dostarczana na litewską granicę kosztowała około 220 euro, powiedział Oak. Wraz z wejściem w życie dodatkowych opłat celnych, CBAM, antydumpingowych i innych podatków, kwota ta wzrośnie o kolejne 170-180 euro.
„W rzeczywistości cena prawie podwaja się z 220 euro do prawie 400 euro za tonę“, – mówi MP.
.
Nawozy są istotnym składnikiem kosztów w gospodarstwach rolnych – w intensywnych gospodarstwach uprawiających zboża, rzepak lub kukurydzę mogą stanowić 30– 40% całkowitych zmiennych kosztów produkcji. Nawet wzrost o 20–40 euro za tonę oznaczałby tysiące dodatkowych kosztów dla gospodarstwa, podczas gdy wzrost o kilkaset euro staje się bardzo znaczącym czynnikiem w cenie kosztów.
V. Ąžuolas, odnosząc się do obliczeń Litewskiego Stowarzyszenia Producentów Zbóż (LGAA), wskazuje, że takie niemal podwojenie cen może oznaczać dodatkowe koszty w wysokości około 100 milionów euro w sezonie.„Litewscy rolnicy kupują, jeśli dobrze pamiętam, około 600–700 tysięcy ton nawozów azotowych. Dodajmy 150 EUR do 600 000 EUR i zobaczmy, kto musi przepłacić. Już teraz widzimy, że nawozy azotowe będą kosztować rolników około 50% więcej. Jest to nieadekwatny wzrost cen", mówi poseł.
Czy Europa wpycha się w dziurę deficytu?
Poseł wskazuje również na statystyki UE – Europa produkuje tylko około połowy potrzebnych nawozów azotowych, reszta jest importowana.
„Jeśli import spadnie, a zagraniczna prasa już pisała o 80% spadku po 1 stycznia, możemy stanąć w obliczu deficytu– mówi Oak, dodając, że zbliża się sezon wiosenny i rolnicy mogą stanąć w obliczu niedoboru nawozów w związku ze spadkiem importu.
„Europa jest zmuszona importować nawozy, czy tego chce, czy nie, ponieważ nie ma skąd ich pozyskać"– mówi eurodeputowany.
Sytuacja w USA jest inna, powiedział: „W zeszłym roku Stany Zjednoczone zniosły wszystkie podatki od nawozów. Oznacza to, że wszystkie nawozy kupowane przez amerykańskich rolników są wolne od dodatkowych podatków. Rolnicy z UE muszą konkurować z tymi samymi Amerykanami na światowych rynkach i międzynarodowych giełdach, aby sprzedawać swoje produkty. To stawia amerykańskich rolników w lepszej sytuacji niż europejskich. Koszty Europejczyków rosną, podczas gdy cena zakupu zboża pozostaje taka sama dla wszystkich.
Decyzja na korzyść unijnych producentów nawozów?
„Jak to się stało, że UE była tak dobra dla lobbystów?"“ – retorycznie pyta V. Oak. Zwraca uwagę, że amoniak, który jest głównym surowcem do produkcji azotanów, nie podlega dodatkowemu podatkowi.
„To stawia producentów nawozów i rolników w różnych sytuacjach. Producent nawozów, taki jak nasza „Achema“, może importować amoniak bez dodatkowych podatków i sprzedawać swoje produkty po wyższej cenie. Wygląda na to, że nałożono cła, ale wrażenie jest takie, że zrobiono wyjątek na prośbę producentów" - powiedział eurodeputowany.
Szacuje on, że dla unijnych producentów nawozów sytuacja ta może oznaczać od 50 do 80 milionów euro dodatkowych przychodów.
Podkreśla się jednak, że celem CBAM nie jest protekcjonizm, ale wyrównanie ceny emisji. Producenci z UE już płacą za CO₂ w ramach systemu handlu uprawnieniami do emisji (ETS), więc mechanizm importu ma na celu uniknięcie tak zwanego "wycieku emisji", w którym produkcja jest przenoszona do krajów mniej regulowanych.
Długoterminowe konsekwencje
CBAM wchodzi w życie w czasie, gdy ceny zbóż są znacznie niższe od ich szczytowego poziomu z 2022 r., a koszty finansowania pozostają wysokie. Oznacza to, że rolnicy nie mają poduszki finansowej, aby zaabsorbować wzrost kosztów.
Europejscy rolnicy konkurują na światowych rynkach z producentami w USA, Brazylii czy na Ukrainie, którzy nie podlegają podobnym mechanizmom klimatycznym. Jeśli koszty ponoszone przez rolników w UE wzrosną, podczas gdy ceny skupu pozostaną na światowym poziomie, ich marże zysku spadną.
Droższe nawozy mogą prowadzić do niższych dawek nawozów. W perspektywie krótkoterminowej obniżyłoby to koszty, ale w dłuższej perspektywie mogłoby wpłynąć na plony i produktywność gleby. Niższe plony oznaczałyby niższe dochody i większą presję finansową na gospodarstwa.
V. Ąžuolas mówi, że Sejmowa Komisja Spraw Wiejskich szuka obecnie rozwiązań: "Pozostaje nadzieja dla Ministerstwa Gospodarki i Innowacji, które jest instytucją wiodącą, a także dla Ministerstwa Rolnictwa i Komisji Spraw Wiejskich, które mogłyby wystąpić przeciwko Komisji Europejskiej i bronić interesów rolników".
Łotwa i Estonia już wyraziły swój sprzeciw wobec tego mechanizmu, powiedział eurodeputowany.
„UE znajduje się teraz na rozdrożu– czy osłabić konkurencyjność swoich rolników, czy znaleźć rozwiązania w celu zmniejszenia obciążeń podatkowych dla nich“, – mówi V. Oak.