Kryzys się kończy, ale nie problemy: rolnicy nie otrzymują odszkodowań
Rząd podjął decyzję o zniesieniu stanów wyjątkowych ogłoszonych w zeszłym roku z powodu mrozów i długotrwałych opadów deszczu.
Według Ministerstwa Rolnictwa (MoA) sam mróz uszkodził ponad 13 000 hektarów upraw. Poszkodowanym rolnikom wypłacono wsparcie w wysokości 3,3 mln euro.
Jednak ocena skutków ulewnych deszczy wciąż trwa. Gminy dopiero zaczynają zbierać wnioski o ewentualne odszkodowania.
W międzyczasie rolnicy twierdzą, że rzeczywistość znacznie różni się od danych zawartych w raportach.
100% zniszczenia upraw i straty w wysokości 700 000 euro
Edas Sasnauskas, rolnik uprawiający ziemniaki, mówi, że deszcze w 2024 r. były katastrofalne dla jego gospodarstwa.
„Istnieją certyfikaty z gminy mówiące, że 100% zbiorów zostało dotkniętych. Wszystko zostało zniszczone - mówi rolnik.
Sytuacja była szeroko opisywana w mediach, ale nie nadeszła żadna realna pomoc, powiedział.
„To było wszędzie– LRT, TV3, LNK. Wszyscy przychodzili, filmowali, ale... Nic nie dostaliśmy“, – mówi E. Sasnauskas.
Szacuje, że straty wynoszą około 700 tysięcy euro.
„Otrzymałem nawet telefon od samego ministra rolnictwa Andriusa Palionisa, który zastanawiał się, jak to możliwe, że nie ma rekompensaty. Obiecał wyjaśnić sytuację, ale na tym się skończyło - zauważa E. Sasnauskas.
W 2025 r. rolnik doznał kolejnego ciosu.
„Poniosłem stratę w wysokości około 25%, ale nawet się nie zatrzymałem – nie ma sensu, ponieważ nadal nie otrzymam odszkodowania“, – mówi.
.
Zgłoszenie szkody – tylko formalność
Największym problemem, mówi rolnik, jest sam system.
„Przez telefon z gminy usłyszałem – „ani szukać, ani jeździć, bo nie ma pieniędzy w budżecie“, – mówi E. Sasnauskas. Jego zdaniem ocena szkód często ogranicza się do formalnych procedur.
„Przyjeżdża komisja, sporządza raport – i na tym koniec“, – mówi rolnik.
Kolejny problem – limity odszkodowań.
„Można uzyskać do 30 000 euro. Ale jeśli gospodarstwo poniesie straty w wysokości setek tysięcy lub milionów – jest to całkowicie nieadekwatne“, – podkreśla.
.
Straty utrudniają rolnikom wywiązanie się ze zobowiązań finansowych.
„Wcześniej, 8– 10 lat temu, IRS zezwalał na odroczone płatności rozłożone na trzy lata. Teraz, jeśli spróbujesz o to poprosić, jest to wszędzie", mówi Sasnauskas, nie ukrywając rozczarowania.
Pojawiły się również problemy ze spłatą pożyczki.
„Miałem pożyczkę, której część pozostała niespłacona, ponieważ nie było pieniędzy na jej spłatę po 2024 roku. Wysyłałem wnioski, akty notarialne, oni robili to samo – składali do komorników, oni do sądu. Oto pomoc dla rolników" - mówi.
Brak rekompensat, mechanizm utknął
Paul Andriejavas, przewodniczący Litewskiego Stowarzyszenia Producentów Warzyw (LDAA), potwierdza, że nie jest to odosobniony problem.
„O ile mi wiadomo, członkowie naszego stowarzyszenia nie otrzymali żadnych dodatkowych płatności ani rekompensat“, – mówi.
.
Według niego, obecny model rekompensat jest zbyt skomplikowany i nieefektywny.
„To biurokratyczny mechanizm– wymaga komisji, ocen, ustaleń. Proces powinien być kompleksowy – mówi Andriejavas.
.
Prezes stowarzyszenia krytykuje również podział obowiązków.
„Oczywiście zadośćuczynienie powinno mieć miejsce na szczeblu rządowym. Budżety gmin są już nadwyrężone i naiwnością jest oczekiwanie od nich wypłaty odszkodowań" - podkreśla.
„To był trudny rok dla producentów warzyw w ogóle – ze względu na ogólną sytuację rynkową, ceny, nadwyżki warzyw w innych krajach. Sytuacja finansowa jest naprawdę trudna. Z niecierpliwością czekamy na nowy sezon i mamy nadzieję, że będzie lepszy" - mówi Andriejavas.
Sytuacja kryzysowa oficjalnie się skończyła, ale dla rolników nigdzie nie zniknęła.
Zniszczone uprawy, setki tysięcy euro strat i zepsuty system odszkodowań pozostawiają ich samych z problemem.
Podczas gdy władze liczą hektary i miliony w raportach, niektórzy rolnicy liczą swoje szanse na przetrwanie.
I pozostaje otwarte pytanie: jeśli nie ma pomocy nawet po sytuacji kryzysowej – kiedy kiedykolwiek będzie?