Mleko tanieje, krowy są eksportowane: czy Litwa celowo niszczy gospodarstwa mleczne?

Asociatyvi nuotr. Gedimino Stanišausko nuotr.

Pod koniec ubiegłego roku producenci mleka otrzymali wiadomość, która dla wielu z nich stała się nie tylko nieprzyjemna, ale także egzystencjalna: AB „Žemaitijos pienas“ poinformował ich, że od stycznia 2026 r. cena skupu mleka zostanie obniżona o 25 EUR za tonę. Nie jest to kosmetyczna korekta, ale prawdziwy cios dla gospodarstw, które są już na skraju rentowności.

„Dlaczego tak się dzieje? Czy chodzi o to, aby Litwini całkowicie zaprzestali hodowli krów? Tak wiele produktów mlecznych w sklepach – z czego będą zrobione? “ – w zamkniętej grupie „Facebook“, hodowcy bydła mlecznego byli wściekli. Portal „Agrobite” próbował uzyskać wyjaśnienia od głównych przetwórców mleka, ale żaden z nich nie odpowiedział na pytania, dlaczego ceny skupu są teraz obniżane. W społeczności rolniczej rośnie przekonanie, że może to być kolejny, a może ostatni gwóźdź do trumny gospodarstw mlecznych.

Rolnicy: kiedy cena nie pokrywa już kosztów, nie ma wyboru

„Proponuję przyjść do mojej obory i spróbować powiedzieć krowom, aby zaczęły produkować mleko taniej – może będą mniej jeść lub pić“, – Jonas Vilionis, prezes Litewskiego Stowarzyszenia Producentów Mleka (LPGA), mówi z ironią. Hodowla bydła mlecznego jest procesem ciągłym, z kosztami, które nie maleją: pasza, energia elektryczna, płace, opieka weterynaryjna.

„Jeśli cena zakupu nie pokrywa już kosztów, hodowla krów nie jest ekonomicznie opłacalna. Tylko w październiku około 3 500 krów zostało wyprowadzonych z Litwy. Duże gospodarstwa otrzymują dziś około 32 ct/kg, spółdzielnie 25–27 ct/kg, a małe gospodarstwa zaledwie 10 ct/kg. To nie jest zrównoważony system", podkreśla Vilionis.

Prezes LPGA przypomina również o strukturalnym spadku sektora: liczba producentów mleka na Litwie spadła z 257 000 do około 8500 w ciągu kilku dekad. Stowarzyszenie prowadzi rozmowy z ministrem rolnictwa, przygotowuje apel do prezydenta i nie wyklucza możliwości protestów, przypominając, że w przypadku obniżenia cen skupu powinny istnieć państwowe mechanizmy kompensacyjne.

Trend, który nie jest już przypadkowy

Przedstawiciele Litewskiego Stowarzyszenia Średnich Gospodarstw Mleczarskich (LAMF) również mówią o systemowej presji cenowej. „W przeszłości ceny spadały wiosną, ale teraz od 2– 3 lat spadają w grudniu. To nie jest sezonowość, ale trend" - powiedziała Renata Vilimienė, która wkrótce obejmie stanowisko przewodniczącej LVPŪA.

Mówi, że ta dynamika staje się katastrofalna dla gospodarstw rodzinnych. Gospodarstwa, które już spłaciły kredyty, po prostu sprzedadzą swoje krowy. To nie emocje, to matematyka. Jeśli dochód jest niższy niż koszty, jest tylko jedno rozwiązanie" - mówi Vilimienė, dodając, że jeszcze latem średnie gospodarstwa cieszyły się z bardziej stabilnych cen, ale ta nadzieja szybko zniknęła.

Politycy: brak zasad – rynek dzikiego zachodu

Politycy również zareagowali na tę sytuację. Europoseł Kęstutis Mažeika publicznie ostrzegł, że bez zdecydowanych decyzji sektor mleczarski może przejść do historii. "Jeśli nic nie zrobimy, dzieci na Litwie będą oglądać krowy tylko w zoo" - powiedział poseł.

Jego propozycja – natychmiastowe doprowadzenie producentów, przetwórców i handlowców do tego samego stołu i przyjęcie ustawy o mleku na następnej sesji parlamentu. Kluczową ideą jest jasne obliczenie ceny kosztów i sprawiedliwy podział wartości w całym łańcuchu.

„Nie może być tak, że całe ryzyko spoczywa na barkach rolnika, podczas gdy pozostali uczestnicy łańcucha pobierają swoją marżę i nie ponoszą żadnej odpowiedzialności“, – podkreśla K. Mažeika, proponując zakończenie praktyki „Dzikiego Zachodu“, w której drobni rolnicy znajdują się w niekorzystnej sytuacji w procesie negocjacyjnym.

Światowe ceny rosną, ale do kieszeni rolników to nie dociera

Paradoksalnie, wszystko to dzieje się w czasie, gdy globalne ceny produktów mlecznych wykazują oznaki ożywienia. Na początku 2026 r. indeks "Global Dairy Trade" (GDT) wzrósł o 6,3% w ciągu jednej sesji, a ceny towarów, od odtłuszczonej mąki mlecznej po masło, wzrosły o 3,5%. Rynek pozostaje jednak niestabilny: indeks spadł wcześniej o około 18%, a jeszcze w listopadzie odnotował spadek o 3%.

Dane Komisji Europejskiej (DG AGRI) pokazują, że cena mleka surowego w UE pod koniec 2025 r. będzie mieścić się w przedziale 35–42 EUR/100 kg. Na Litwie średnia cena skupu we wrześniu 2025 r. wynosiła około 500,8 euro za tonę (+16,8% rocznie), ale kilka miesięcy później nabywcy ogłosili obniżki cen o 1,5 i 3 ct/kg.

Ujawnia to fundamentalny problem: pozytywne globalne sygnały na Litwie "grzęzną" w łańcuchu wartości, a rolnicy jako pierwsi odczuwają presję, a nie wzrost.

To nie jest cykl, ale kryzys strukturalny

Biorąc pod uwagę cały obraz, jasne jest, że nie jest to krótkoterminowa fluktuacja cen, a nie tylko cykl rynkowy. Jest to strukturalny kryzys w sektorze mleczarskim, w którym ceny skupu są często poniżej kosztów, ryzyko koncentruje się na producencie mleka, a globalne sygnały o poprawie cen nie znajdują odzwierciedlenia na rynku lokalnym.

Bez jasnych zasad, przejrzystych cen i rzeczywistego podziału wartości, gospodarstwa mleczne na Litwie będą nadal upadać. Pytanie, czy Litwa celowo niszczy gospodarstwa mleczarskie, stanie się wówczas raczej statystyczne niż retoryczne.

Wideo