Protesty rolników paraliżują europejskie miasta

Sausio 13 d. protesto Paryžiuje akimirkos. Facebook nuotr.

W dniu 13 stycznia, podczas gdy Litwa świętowała Dzień Bojowników o Wolność, około 350 traktorów wjechało do centrum Paryża, przenosząc niezadowolenie ludności wiejskiej z ostatnich kilku lat do serca władzy politycznej. Protesty utrudniły przedostanie się przez Zgromadzenie Narodowe, Pola Elizejskie i Łuk Triumfalny, miejsca, które we Francji reprezentują stabilność państwa, ale tego dnia stały się sceną gniewu rolników.

W podobnym czasie w Belgii rolnicy zablokowali główne autostrady, centra logistyczne, porty i strategiczne skrzyżowania, w tym drogi prowadzące do portu w Antwerpii, który obsługuje ponad 230 milionów ton ładunków rocznie.

Jest to kontynuacja fali protestów z lat 2024–2025, kiedy to niezadowolenie rolników stało się jednym z najbardziej widocznych zjawisk społecznych w UE.

Głównymi przyczynami niezadowolenia są unijny Zielony Ład i realia ekonomiczne rolników. Komisja Europejska dąży do ograniczenia stosowania pestycydów chemicznych o 50%, zużycia nawozów o 20% i przekształcenia co najmniej 25% gruntów rolnych w gospodarstwa ekologiczne do 2030 roku. Jednak według szacunków samych organizacji rolniczych, wdrożenie tych wymogów może zmniejszyć plony o 10– 30% w niektórych sektorach, szczególnie w gospodarstwach uprawnych i ogrodniczych.

We Francji rolnictwo stanowi około 1,7% PKB, ale jego znaczenie społeczne jest znacznie większe: w kraju istnieje około 390 000 gospodarstw rolnych, z których duża część to gospodarstwa rodzinne. Według Krajowego Związku Rolników, jeden na trzech francuskich rolników zarabia mniej niż płaca minimalna rocznie, a średnia marża dochodu rolnika w ostatnich latach oscylowała wokół 5-7%. W tym kontekście każda dodatkowa regulacja, która wymaga inwestycji lub zmniejsza produkcję, staje się egzystencjalnym wyzwaniem dla rolników.

Podobna sytuacja ma miejsce w Belgii. Chociaż jest to mały kraj, jego rolnictwo jest silnie zintegrowane z rynkiem UE: około 70% belgijskiej produkcji rolnej jest eksportowane.

Tutejsi rolnicy są szczególnie wrażliwi na import z krajów trzecich. W latach 2023-2025 UE odnotowała znaczny wzrost importu produktów rolnych z Ukrainy, Ameryki Południowej i Afryki Północnej. Import zbóż z samej Ukrainy przekroczył w niektórych latach 20 milionów ton, co według rolników wywarło znaczną presję na krajowe ceny zbóż.

Jednocześnie unijni rolnicy podlegają bardziej rygorystycznym normom w zakresie ochrony środowiska, pracy i dobrostanu zwierząt, których odpowiedniki nie zawsze są spełniane w przypadku importowanych produktów.

Protestujący w Paryżu i Brukseli zwrócili uwagę na szereg problemów. Oprócz Zielonego Ładu, krytykują także skalę biurokracji: wnioski o płatności bezpośrednie, kontrole, raporty i sprawdzenia kosztują setki godzin pracy rocznie, które mogłyby być wykorzystane do bezpośredniej pracy, mówią rolnicy.

Europejski Trybunał Obrachunkowy szacuje, że administracja Wspólnej Polityki Rolnej kosztuje rolników w niektórych krajach do 10% ich potencjalnych dochodów, biorąc pod uwagę czas i dodatkowe koszty.

Komisja Europejska stwierdziła, że nie ma zamiaru rezygnować z Zielonego Ładu, ale uznaje potrzebę "elastyczności". W ostatnich miesiącach poczyniono już ustępstwa: niektóre wymogi środowiskowe zostały tymczasowo odroczone, a państwa członkowskie mogły łatwiej dostosować swoje krajowe plany strategiczne. Rolnicy postrzegają je jednak jako kosmetyczne zmiany, które nie zmieniają zasadniczego kierunku.

Obrazy z 13 stycznia w Paryżu i blokady w Belgii były kolejnym sygnałem, że konflikt między ambicjami politycznymi a rzeczywistością rolniczą pogłębia się. Traktory na ulicach stolic są nie tylko formą protestu, ale także ostrzeżeniem: bez realistycznych podstaw ekonomicznych nawet najszlachetniejsze cele środowiskowe mogą spotkać się z otwartym sprzeciwem. Dążenie Europy do bycia zieloną może stać się miejscem, w którym coraz więcej gospodarstw nie będzie w stanie przetrwać bez protestów.

Wideo