Francja stała się epicentrum protestów europejskich rolników. Zimowy spokój na Litwie (WIDEO)

Protesty rolników, które rozpoczęły się we francuskich regionach na przełomie roku, rozrosły się w ciągu kilku tygodni do ogólnokrajowego ruchu, którego kulminacją był marsz rolników na centrum Paryża.

Według różnych szacunków, ponad 1200 ciągników z północy, Bretanii, Normandii, środkowej Francji i południowych regionów ruszyło w kierunku Paryża 7–8 stycznia. Jednak tylko kilkadziesiąt pojazdów faktycznie wjechało do Paryża; większość konwojów została zatrzymana lub przekierowana przez policję.

Według francuskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, na obrzeżach stolicy rozmieszczono około 6000 funkcjonariuszy policji i żandarmerii. Główne wjazdy na autostrady A1, A4, A6 i A13 były pod kontrolą, z tymczasowymi punktami kontrolnymi i fizycznymi punktami kontrolnymi ustawionymi na niektórych z nich. Strategia policji była jasna: zapobiec masowemu napływowi ciągników do centrum miasta, ale jednocześnie uniknąć otwartej konfrontacji. W rezultacie niektórzy rolnicy dotarli do stolicy w małych grupach wczesnym rankiem 8 stycznia, kiedy kontrole były mniej intensywne. Inni rolnicy pozostali poza Paryżem, tworząc kilkukilometrowe korki.

Głównym powodem protestów była umowa handlowa między Unią Europejską a południowoamerykańskimi krajami Mercosur (Brazylia, Argentyna, Urugwaj i Paragwaj). Zgodnie z obecnie dyskutowanym projektem, na rynek UE mogłoby trafić dodatkowe 99 000 ton wołowiny rocznie, a także znaczne ilości mięsa drobiowego, cukru i etanolu.

Francja jest największym producentem wołowiny w UE; produkuje około 1,5 miliona ton wołowiny rocznie i zatrudnia ponad 130 000 rolników bezpośrednio w sektorze. Rolnicy twierdzą, że nawet stosunkowo niewielkie kwoty importowe mogą mieć znaczący wpływ na ceny, ponieważ rynek wołowiny jest wrażliwy, a marże zysku są już tak niskie, jak kilka procent w wielu gospodarstwach.

Kolejnym ważnym argumentem są różnice w standardach produkcji. Francuscy rolnicy muszą spełniać ponad 300 różnych wymogów środowiskowych, dotyczących dobrostanu zwierząt i fitosanitarnych. Na przykład UE zakazuje stosowania ponad 150 aktywnych składników pestycydów, które są nadal stosowane w niektórych krajach Mercosur. Organizacje rolnicze szacują, że sama zgodność z tymi wymogami zwiększa koszty produkcji we francuskich gospodarstwach o 10-20% w porównaniu z południowoamerykańskimi konkurentami.

W protestach ważna jest również polityka wewnętrzna. W 2025 i 2026 r. Francja doświadczyła kilku ognisk chorób zakaźnych bydła, co doprowadziło do zniszczenia tysięcy zwierząt. W niektórych regionach w ciągu kilku miesięcy wybito 5-10% stad. Rolnicy krytykują rząd za opóźnienia w wypłacie odszkodowań i proponowanie rozwiązań, które są zbyt scentralizowane i nie biorą pod uwagę sytuacji lokalnej. Problemy te przyczyniły się do ogólnego niezadowolenia i stały się dodatkowym katalizatorem protestów.

Niekorzystne jest również tło gospodarcze. W ciągu ostatnich dwóch lat ceny oleju napędowego, nawozów i pasz dla zwierząt we Francji wahały się, ale pozostały wyższe niż przed pandemią. Średnia struktura kosztów gospodarstw rolnych pokazuje, że energia i nawozy stanowią do 30– 35% całkowitych kosztów w niektórych sektorach. Jednocześnie ceny skupu płodów rolnych nie zawsze rosły proporcjonalnie, przez co realne dochody rolników spadły w wielu sektorach.

W odpowiedzi na protesty rząd ogłosił dodatkowe środki, takie jak bardziej rygorystyczne kontrole importu, szybsze wypłaty refundacji i tymczasowe ulgi podatkowe dla rolników. Sami protestujący podkreślają jednak, że są to jedynie rozwiązania krótkoterminowe. Ich celem jest zmiana strukturalna: jasne zabezpieczenia w umowach handlowych, rzeczywista konwergencja standardów importowych i większy głos rolników w polityce rolnej.

Styczniowe wydarzenia w Paryżu pokazały, że ruch francuskich rolników pozostaje jednym z najlepiej zorganizowanych i najbardziej wpływowych politycznie w Europie. Ciągniki na ulicach stolicy stały się symbolem protestu, ale także przypomnieniem, że trudno jest podejmować ważne decyzje gospodarcze i polityczne we Francji bez wsparcia wsi. Nawet jeśli tym razem niektórzy rolnicy zostali zablokowani przez policyjne barykady w drodze do Paryża, sam protest wyraźnie osiągnął swój cel, jakim było zmuszenie rządu i Brukseli do obliczenia nie tylko korzyści płynących z handlu, ale także jego kosztów dla rolników.

Polscy rolnicy również solidaryzowali się z francuskimi, rozpoczynając akcję "Stop Mercosur". Na 9 stycznia planowany jest duży protest rolników w Warszawie. Polski rząd popiera rolników i nie zamierza zatwierdzić umowy UE-Mercosur.

Z drugiej strony, na Litwie sytuacja jest stosunkowo spokojna. Chociaż organizacje rolnicze wyraziły swój sprzeciw wobec nowej umowy o wolnym handlu, na Litwie nie ma protestów.

Między innymi, Ministerstwo Rolnictwa Republiki Litewskiej, kierowane przez Andriusa Palionisa, nie sprzeciwiło się umowie UE-Mercosur i przedłożyło pozytywny raport w tej sprawie do Komitetu Spraw Europejskich. Nieco wcześniej Ministerstwo Spraw Zagranicznych Republiki Litewskiej potwierdziło "Agrobitei“, że umowa UE-Mercosur jest zasadniczo popierana przez Litwę.

Wideo