Skupowcy grzybów i jagód: dzięki sprzyjającej pogodzie zbiory będą obfite
Sezon na leśne skarby, który właśnie rozpoczął się z pewnym opóźnieniem, wskazuje, że zbiory zarówno letnich, jak i jesiennych grzybów oraz jagód będą obfite – jest wystarczająco dużo deszczu, a zarówno w dzień, jak i w nocy jest wystarczająco ciepło – twierdzą przedstawiciele firm skupujących grzyby.
Jednak już od kilku lat twierdzą oni, że kupuje się mniej litewskich grzybów, ponieważ maleje liczba osób je zbierających.
Szef Litewskiego Stowarzyszenia Przedsiębiorców zajmujących się grzybami i jagodami leśnymi oraz główny właściciel firmy „Fudo” Gintaras Aleknavičius, wyraził w rozmowie z agencją BNS ubolewanie, że w lipcu tego roku nieco mniej było borowików, ale w porównaniu z ubiegłym rokiem oba lipce praktycznie nie różnią się od siebie.
„Ten lipiec był niezły. Nie można go zbytnio krytykować, ale nie taki. Były (grzyby – BNS), były, ale nie w takiej ilości. Zdarza się, że czasami w lipcu zbiory orzechów są bardzo obfite, ale zasadniczo już w tym roku widać, że w sierpniu powinno być tak samo“ – prognozował szef stowarzyszenia.
Zaznaczył, że to, czy zbiory są dobre, zależy nie tylko od ilości, ale także od jakości grzybów – jeśli są przemoczone, może ich być dużo, ale będą słabej jakości.
Według G. Aleknavičiausa w zeszłym roku deszcz mocno namoczył borowiki, w tym roku sytuacja jest niemal podobna: „Obecnie również są mokre, można powiedzieć, że nawet bardzo”.
Mówi on, że sezon grzybowy nieco się opóźnia, na co wpływ mają zmienne warunki pogodowe spowodowane zmianami klimatu: „W zasadzie powinny już obficie rosnąć letnie borowiki i wszystkie inne grzyby. Grzyby typu voveraitės czasami pojawiają się już w czerwcu”.
Według Virginijusa Varanavičiusa, dyrektora firmy „Vipreka” z Varėny, obecnie w lasach jest pod dostatkiem borowików, a zbieraczom płaci się około 3,5–4 euro za kilogram.
„Obecnie w lasach jest ich wystarczająco dużo. Pada deszcz, wilgoci jest pod dostatkiem, a borowiki już w pełni się pojawiły. Przynajmniej w regionie Varėna i okolicznych lasach borowików jest pod dostatkiem“ – powiedział V. Varanavičius.
„Już drugi rok z rzędu zbiory borowików są dość dobre, a ubiegły rok był rokiem borowików. W tym roku, o ile nie będzie upałów, suszy ani innych niekorzystnych czynników naturalnych, w sierpniu będzie mnóstwo borowików. A wrzesień to wrzesień – pojawiają się jesienne grzyby i wszyscy rzucają się, by je zbierać, a mniej osób zbiera borowiki " – powiedział.
Według szefa „Viprekos” obecne ceny wynikają z tego, że w sąsiednich krajach tych grzybów jest na razie niewiele.
„W Polsce minęły bardzo duże upały – spaliły i wysuszyły miejsca występowania grzybów. Na Białorusi jeszcze nie zaczęły rosnąć, w Rosji też się opóźniają. Kiedy pojawi się więcej borowików, ceny z pewnością ulegną zmianie“ – prognozował V. Varanavičius.
Obecnie litewskie przedsiębiorstwa wysyłają pieczarki do Niemiec, ponieważ, jak twierdzi V. Varanavičius, Francuzi dopiero „rozkręcają popyt”: „U nich sezon na borowiki (jadalne – BNS) się opóźnia, więc głównym odbiorcą jest obecnie Niemcy, ale pojawili się też nowi klienci, na przykład Polacy. Spożywają oni bardzo dużo borowików. U nich sytuacja jest jeszcze gorsza niż u nas – jeszcze mniej osób wybiera się na grzyby“.
V. Varanavičius prognozuje, że jeśli pogoda się nie zmieni i będzie mniej więcej taka jak obecnie, to jesiennych grzybów będzie sporo, ponieważ „warunki do ich wzrostu są bardzo dobre”.
Przedsiębiorcy twierdzą, że dziennie można zebrać 10–20 ton borowików, a ponadto kupuje się je również z innych krajów. Zauważają jednak, że rynek się kurczy – maleje nie tylko liczba zbieraczy, ale także konsumentów.
Firma „Fudo”, której głównym właścicielem jest G. Aleknavičius, planuje w tym roku skupić co najmniej 500 ton borowików oraz 2 tysiące jagód.
„To byłby minimalny plan, ale myślimy raczej o około 700–800 tonach. Większość – 60–70 procent borówek – pochodziłaby z Litwy. Wcześniej zbierano nawet 3–4 tys. ton samych borówek“ – twierdził G. Aleknavičius.
Według niego młodsze pokolenie, zarówno na Litwie, jak i za granicą, mniej ceni grzyby leśne.
„Jeśli wcześniej niemiecki mieszczanin nie wyobrażał sobie kęsa steku bez borowików, bez jakiegoś sosu z borowików, to dzisiejszej młodzieży wystarczy pieczarka“, – powiedział szef stowarzyszenia.
Zbiory borówek są przeciętne, a zbieraczom płaci się do 4,5 euro
„Według szefa „Viprekos”, w tym roku jest wystarczająco dużo borówek – zarówno dla mieszkańców, którzy chcą zebrać je na dżemy, jak i do dostarczenia do punktów skupu.
„Jagód nie brakuje. W zeszłym roku w ogóle ich nie było. W tym roku zbiory borówek są przeciętne &n margin-right:0px">Jednak ich cena, według przetwórcy grzybów i jagód, jest wysoka: „Cena kilograma borówek, czyli 1,7 litra, dla zbieraczy wynosi 4–4,5 euro. Cena jest bardzo wysoka. Chociaż, jak widzę, litr kosztuje 6 euro nawet na targu w Varėnie“.
V. Varanavičius przewiduje, że takie ceny się utrzymają: „Zbieraczy jest coraz mniej i nawet za duże pieniądze nie ma chętnych. Skupowcy jagód i przetwórcy podnoszą ceny, ponieważ nie ma kto dostarczać im produktów“.
Według V. Varanavičiausa w tym roku również będzie wystarczająco dużo borówki brusznicy, jednak powierzchnie dzikich malin kurczą się. Zazwyczaj nie trafiają one do obrotu, a zbieracze szybko sprzedają owoce na poboczach dróg i na targowiskach.
„Nie trafiają one do handlu – są sprzedawane na targowiskach, przy drogach; ludzie zbierają tyle jagód, ile jest w lesie. Jednak obszary występowania zmniejszają się, zanikają – lasy ulegają zmianom, są wycinane“ – stwierdził V. Varanavičius.