Rolnicy: nie będzie zbiorów borówek, deszcz zniszczył truskawki, trudno jest zebrać plony

Asociatyvi nuotr. Canva nuotr.

Trwające od ponad tygodnia opady deszczu i ochłodzenie pogody na Litwie już budzą niepokój rolników – według nich takie ochłodzenie i obfite opady nie są korzystne, zwłaszcza utrudniają zbiór plonów, ale na razie nie stanowią poważnego zagrożenia.

Niektórzy hodowcy truskawek twierdzą, że owoce już zaczynają gnić, jednak inni cieszą się z niezłego zbioru, ponieważ zdążyli zebrać truskawki. Ponadto ulewy przygniotły trawę – trudno ją skosić, to samo grozi zbożom.

Według rolników to, co późne przymrozki zdążyły jedynie uszkodzić, deszcz doprawił do końca – zniszczył kwiatostany, pąki lub już uformowane owoce i kłosy. Rolnicy obawiają się poważniejszych konsekwencji, jeśli deszcz będzie nadal padał, a woda będzie zalegać na polach i w bruzdach – zgnilizna dotrze do roślin korzeniowych.

Zbyt dużo deszczu, brak ciepła

Według przewodniczącej Litewskiego Stowarzyszenia Gospodarstw Ekologicznych Brigity Mosiejauskės roślinom brakuje obecnie ciepła: „Opady i ciepło rozłożyły się bardzo nierównomiernie – opadów jest za dużo, a ciepła za mało”.

„Jeśli takie opady będą trwały jeszcze przez tydzień, sytuacja ze zbiorami roślin strączkowych będzie trudna, a jeśli potrwają jeszcze dwa tygodnie, zboża na pewno ucierpią”, – wyjaśniła agencji BNS B. Mosiejauskė.

Według niej w tym roku prace w gospodarstwach ekologicznych nie przebiegają zgodnie z harmonogramem, co wpłynie na plony, pomimo przedłużającego się okresu deszczowego.

„Już wiosną opóźniono siew późniejszych upraw, na przykład gryki, dlatego uprawy te ulegną uszkodzeniu, natomiast nie ma to większego wpływu na uprawy ozime, ponieważ są one już dobrze zakorzenione. Jeśli ktoś wcześniej zasiał rośliny strączkowe – fasolę, groch lub inne – i już zakwitły, upał negatywnie wpłynął na kwiatostany – wyschły i opadły“, – powiedziała B. Mosiejauskė.

Według niej deszcz wstrzymał również produkcję paszy: „Nie można wjechać na łąki, skosić trawy, a tam, gdzie została już skoszona, nie można wywieźć bel; siano psuje się, a z powodu bardzo obfitych opadów deszczu trudno jest utrzymać jakość tej paszy”.

Nie będzie borówek, psują się truskawki

Wiceprzewodniczący Związku Młodych Rolników i Młodzieży Vytautas Buivydas twierdzi, że dla rolników uprawiających borówki i truskawki ten rok nie należy do najlepszych.

„Żyje nam się kiepsko. Wygląda na to, że w Litwie praktycznie nie będzie zbiorów borówki amerykańskiej, ponieważ z tego, co słyszę od plantatorów, wszystkie kwiatostany zamarzły. Krzewy jagodowe zostały zniszczone przez mrozy i upały, a obecne ulewne deszcze ostatecznie zniszczyły zbiory borówki“, – powiedział agencji BNS.

„Hodowcy truskawek również skarżą się obecnie na masowe psucie się owoców – po pierwszych deszczach pojawiły się plamki, a teraz, gdy deszcz nadal pada, truskawki zaczynają gnić – aż serce się kraje na ten widok: piękne owoce, ale już pokryte plamami, z początkami zgnilizny, a rolnicy po prostu zbierają je, aby nie doszło do zakażenia grzybem, zbierają te owoce i utylizują“, – opowiadał V. Buivydas.

Według niego podczas upałów zaniepokojeni byli hodowcy zbóż – nawadniali nawet pola: „Gdyby tak się wysuszyło i upały utrzymały się dłużej, zniszczyłoby to plony zbóż. Byli nawet tacy więksi rolnicy, którzy już rozpoczęli nawadnianie, obawiając się, że z powodu upałów stracą 15–20 procent plonów.“

Obecnie rolnicy uprawiający zboża obawiają się, że ulewny deszcz i wiatr nie powalą upraw: „Jeden z rolników uprawiających lucernę mówi: te ulewne deszcze zaczęły już powalać rośliny na ziemię.”

Według V. Buivydo, porzeczki, które wiosną ucierpiały z powodu przymrozków, jeszcze bardziej poszkodowała susza: „Te kwiatostany, które zaczęły się zawiązywać, po prostu zwinęły się, skręciły i owoce nie rozwinęły się. Zbiory nie będą obfite.”

Wiceprzewodniczący Związku Młodych Rolników i Młodzieży obawia się ponadto, że jeśli na polach utrzyma się wilgoć i nadal będzie padać, ucierpią ziemniaki.

Deszcz zniszczył nawet 40% plonów

Paulius Preibys z powiatu kłajpedzkiego, właściciel pól truskawek o powierzchni 4,5 ha, szacuje, że z powodu deszczu straci 30–40% plonów, ale straty mogą być jeszcze większe.

„Ilość opadów jest nienormalna. Wypadło aż 40 milimetrów wody – tyle, ile powinno spaść w ciągu miesiąca, a tutaj mamy taką ilość w ciągu jednej doby. Woda stoi w bruzdach, mimo że są one podwyższone i zaprojektowane tak, by nie zalewały truskawek. Bardzo niewiele brakuje, a woda po prostu przelewałaby się przez koryta. Jeszcze nie zebrano całego plonu, sezon jest dopiero w połowie, a ja już mówię o stratach w zbiorach. Straty są duże – z powodu deszczu wynoszą 30–40 procent”, – stwierdził rolnik w rozmowie z BNS.

Według niego przemoczone owoce również trzeba zbierać, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się zgnilizny i uszkodzeniu rośliny.

„Po prostu wyrzucam je na pole. Albo trzeba by je przetworzyć, ale to kosztuje. Nie mam jeszcze wystarczających możliwości, by zajmować się przetwórstwem. Chciałbym mieć gdzie przetwarzać owoce po takich ulewach, ale na razie po prostu mi się to nie udaje. Być może brakuje mi też inicjatywy w poszukiwaniu osób, z którymi mógłbym współpracować, ale do tego potrzebny jest dobry partner, jeśli chce się odnieść sukces“ – powiedział hodowca truskawek.

Według P. Preibio nie było jeszcze tak obfitych lat, aby dochody można było zainwestować w przetwórstwo truskawek. Kiedy jedne lata są lepsze, inne przynoszą straty. Na przykład w zeszłym roku nie zebrano plonów z 80 procent plantacji truskawek: „Cała plantacja była pod wodą, musiałem kupić sadzonki i ponownie obsadzić niektóre części pól”.

Tymczasem niektórzy inni hodowcy truskawek twierdzą, że udało im się uniknąć skutków ulew, ponieważ zdążyli zebrać wczesne owoce.

Ritas Kvietkus, uprawiający prawie 2 ha truskawek we wsi Adomiškiai w powiecie sziaulskim, powiedział agencji BNS, że tegoroczne zbiory są całkiem niezłe.

„W porównaniu z innymi latami, z zeszłym rokiem, ten rok wygląda dobrze. W zeszłym roku praktycznie nic nie zebraliśmy, ponieważ przez 10 dni w okresie kwitnienia utrzymywały się niskie temperatury. W zeszłym roku mrozy zniszczyły wszystko, a w tym roku nie było mrozów; co prawda jednej nocy wystąpiły, i widać było pewne uszkodzenia, ale były one minimalne w porównaniu z innymi latami, a w porównaniu z zeszłym rokiem nie ma tu nawet co porównywać“”, – opowiadał R. Kvietkus.

„Uprawiamy to od 25 lat, więc pogodziliśmy się już z tym, że nie uda się zebrać całego plonu – część zamarza, część zjadają ślimaki, ślimaki, a część – deszcz", – dodał R. Kvietkus.

Według niego deszcz już nie szkodzi wczesnym truskawkom – zostały już zebrane, ale deszcz nieco zaszkodził późnym owocom.

„Jagoda cały czas pozostaje w wodzie. Podczas deszczu w ogóle nie zbieramy. Jeśli zbierasz, to je wyciskasz, skórka się zgniata, a wtedy sok po prostu wycieka. Wykorzystujemy każdą chwilę, kiedy można je zebrać. Nie mamy zbyt wielu późnych truskawek“, – zapewnił.

Audrius Giraitis, który od 27 lat uprawia prawie 1 ha truskawek we wsi Pypliai w powiecie kaunskim, również cieszył się, że zdążył zebrać prawie cały plon: „Ale trafiłem też na te zgniłe owoce. Na pewno straciłem 10 procent.”

„Kiedy uprawia się kilka odmian, to jedna jest odporna na to, a inna mniej odporna na coś innego, więc ogólny wynik jest dobry. W zeszłym roku było trochę lepiej. Nie zamarzło. I w tym roku też nie zamarzło – uniknąłem tych wczesnych przymrozków. Jedynie zgnilizna i upały nieco zaszkodziły niektórym odmianom. Jedna odmiana gnije, a inna nie. W jednych latach lepiej radzi sobie jedna, w innych – druga. W zeszłym roku mieliśmy najlepsze zbiory, w tym roku jeszcze ich nie policzyłem, ale z tego, co widzę, z jednej odmiany zbiory były w tym roku nieco słabsze” – powiedział rolnik w rozmowie z BNS.

Wideo