Zbiory zbóż nabierają tempa: plony są nieco lepsze od średniej
Wraz z postępem żniw upraw ozimych rolnicy twierdzą, że tegoroczne zbiory są nieco lepsze od średniej. Jednocześnie podkreślają, że borykają się z rosnącymi kosztami, a ceny skupu zbóż pozostają na poziomie sprzed 15 lat.
„Potencjał plonów jest nieco wyższy od średniej” – powiedział agencji BNS wiceprzewodniczący Związku Młodych Rolników i Młodzieży Vytautas Buivydas.
Według niego średni plon ziarna pszenicy ozimej wynosi 5–6 ton z hektara.
„Jeśli gleba jest gorszej jakości lub wystąpiły jakieś skutki zimy, wówczas plony są mniejsze. Jednak 6 ton pszenicy ozimej to optymalna wartość. Z pszenicy jarej zbiera się o 1–1,5 tony mniej – jeśli uzyskamy 4–4,5 tony, to już bardzo dobrze. Owies – około 3 ton, groch – również 3–4 tony. Plon rzepaku ozimego wynosi od 2 do 3 ton – to normalne i niezły wynik, ale zdarza się, że osiąga się nawet 4–5 ton”, – podsumował V. Buivydas.
Według niego wielkość zbiorów można prognozować na podstawie już zebranych ilości, ponieważ żniwa upraw ozimych już nabrały tempa: „Obecnie mamy szczyt sezonu, kombajny mają po prostu możliwość pracy i pracują”.
V. Buivydas twierdzi, że takie prognozy sporządza się również po ocenie stanu zbóż powalonych przez deszcz.
Według niego pogoda w tym roku była tak zmienna, że niektórzy rolnicy, martwiąc się skutkami suszy, zaczęli rozstawiać systemy nawadniające, a inni postanowili zrezygnować ze stosowania regulatorów wzrostu.
„Kiedy spadł deszcz, zauważyli, że najprawdopodobniej popełnili błąd, ponieważ wiele zbóż się przewróciło. To poleganie wynika z tego, że nawozów było wystarczająco dużo, a na regulator oszczędzono pieniędzy, aby łodyga podtrzymująca kłos nie urosła tak wysoko, dlatego po deszczu łodyga się wyprostowała, a zboże stało się bardziej wrażliwe i deszcz szybciej je powalił, ponieważ im większe kłosy, tym większe ryzyko powalenia“ – opowiadał rolnik.
Początek żniw oznacza rozpoczęcie zbiorów jęczmienia ozimego. Następnie kombajny kierują się na pola pszenicy ozimej, żyta, a na końcu pszenicy.
„Uprawy ozime dojrzewają wcześniej, dlatego najpierw są zbierane, a potem przychodzi kolej na uprawy letnie” – stwierdził V. Buivydas.
Zbiór zbóż letnich jeszcze się nie rozpoczął: „Na nie trzeba będzie poczekać jeszcze dwa–trzy tygodnie. W drugiej połowie sierpnia zaczyna się żniwo, jako pierwsze zbiera się owies, jęczmień letni może być już dojrzały, a potem wszystko się miesza – jednego dnia zbiera się zboża ozime, a już następnego dnia – letnie“.
Wzrosły koszty suszenia i transportu
Wiceprzewodniczący Litewskiej Izby Rolniczej Andžejus Kulevičius twierdzi, że w tym roku usługi transportu ziarna z gospodarstwa do elewatora podrożały o około 20 procent. Ponadto w Litwie są one droższe niż w niektórych sąsiednich krajach.
„Obecnie suszenie ziarna kosztuje około 7 euro za tonę za każdy punkt procentowy obniżenia wilgotności poniżej poziomu bazowego wynoszącego 14%, a w przypadku bardziej wilgotnych zbiorów dodatkowe koszty mogą sięgać 10 euro za tonę“ – stwierdził w komunikacie A. Kulevičius.
Według V. Buivydo, ponieważ ceny suszenia ziarna wzrosły, niektórzy duzi rolnicy, uprawiający tysiące lub dziesiątki tysięcy hektarów, ponosząc ryzyko związane z wyższymi kosztami suszenia ziarna, wsiadają do kombajnów i wyruszają na pola, podczas gdy mniejsi rolnicy są bardziej elastyczni – mogą pozwolić zbożu wyschnąć na polach przez kilka dni.
„Jeśli gospodarstwa są duże, a skala żniw bardzo duża, to na pewno nie czekają – mają taką możliwość i wyjeżdżają na pola, nawet bardziej wilgotne, żniwując i ponosząc dodatkowe koszty wynikające z tego, że nie mogą czekać, aż zboże wyschnie. Natomiast mniejsze i średnie gospodarstwa rodzinne mają przewagę – nie dysponują dużymi areałami, więc mogą poczekać (na pogodę sprzyjającą żniwom – BNS). “Małe gospodarstwa charakteryzują się taką elastycznością, że dzięki mniejszym areałom mogą w pewnym stopniu dostosować się nawet do warunków pogodowych” – powiedział V. Buivydas.
„Kiedy prowadzisz większe gospodarstwo, nie zdążasz z żniwami, a potem nie zdążasz z siewem (upraw ozimych – BNS). Im większe gospodarstwo, tym z jednej strony większa jego wydajność, ale też większe koszty“ – dodał rolnik.
Wiceprzewodniczący Izby Rolniczej twierdzi, że podczas tegorocznych żniw czynniki naturalne i ekonomiczne stawiają przed rolnikami sporo wyzwań i trudności.
„Rolnicy borykają się z rosnącymi kosztami, a ceny skupu zbóż pozostają na poziomie sprzed piętnastu lat. Chociaż w tym czasie podrożały nawozy, środki ochrony roślin, paliwo, maszyny rolnicze, części zamienne, wzrosły wynagrodzenia i podatki, ceny zbóż na giełdach międzynarodowych są dziś zbliżone do tych sprzed ponad dziesięciu lat. Taka nierównowaga budzi poważne obawy co do konkurencyjności gospodarstw i ich przyszłości“ – powiedział A. Kulevičius.
Według niego tegoroczne żniwa są szczególnie utrudnione przez wzrosłe koszty produkcji. Zbiór plonów wymaga dużych ilości paliwa – jest ono potrzebne nie tylko do kombajnów i innego sprzętu, ale także do transportu i suszenia ziarna.
A. Kulevičius twierdzi, że rolnicy konkurują nie tylko między sobą, ale także z producentami z innych krajów europejskich, dlatego ważne jest, aby warunki konkurencji były jak najbardziej wyrównane.