Kolejny cios dla rosyjskiego rolnictwa: kryzys w sektorze rafinacji ropy naftowej przenosi się już na pola uprawne

Asociatyvi nuotr.

Ataki ukraińskich dronów i rakiet na rosyjski sektor rafinacji ropy naftowej zadają szczególnie dotkliwy cios również rolnictwu agresora.

W lipcu 2026 r. średni wolumen rafinacji ropy w Rosji wynosił około 3,91 mln baryłek dziennie – jest to najniższy wskaźnik od marca 2005 r. „Bloomberg”, powołując się na dane EA Analytics, oddziału „Energy Aspects”, podał, że lipcowe wolumeny były o ponad 1,4 mln baryłek dziennie niższe niż w tym samym okresie rok temu.

Znany rosyjski ekonomista Igor Lipszic obrazowo nazwał negatywny wpływ na rosyjskie rolnictwo „kolejnym obszarem klęski żywiołowej”.

„Pytanie brzmi teraz, czy po tych wydarzeniach rosyjskie rolnictwo przetrwa, czy też nastąpi fala masowych bankructw rolników”, – tak skomentował niedobór paliw kopalnych w Rosji I. Lipšicas, który niedawno wystąpił w programie internetowym dziennikarza Jewgienija Kisielowa.

„Ceny paliw znacznie wzrosły, a cały ciężar spadł na rolnictwo. W rolnictwie wydatki na paliwo są przecież bardzo wysokie– – powiedział I. Lipšicas. – Kombajn „zużywa” 100 litrów oleju napędowego w ciągu dwóch godzin pracy. Ogólnie wszystko podrożało i zaraz wyjaśnię, w jakiej trudnej sytuacji znaleźli się rolnicy“.

O niedoborze paliwa przed sezonem żniwnym informowały również rosyjskie media. W czerwcu rolnicy z południowych regionów Rosji twierdzili, że borykają się z niedoborem oleju napędowego i gwałtownym wzrostem cen. Podano, że od początku roku cena oleju napędowego w niektórych regionach wzrosła do ponad 100 tys. rubli za tonę (około 1,06 euro za litr).

Według niego, gdy drożeje benzyna lub olej napędowy, to „bezpośrednio uderza to w portfele nas wszystkich i doskonale to rozumiemy”.

„Ale proszę zrozumieć, że ten wzrost cen dotyka zarówno rolników, jak i koncerny rolnicze, które zajmują się produkcją rolną. Aby pokryć te koszty, muszą oni podnieść ceny tej produkcji. Rosyjscy rolnicy stają tu w obliczu podwójnego ciosu. Organy nadzorcze zabraniają im podnoszenia cen żywności, a z drugiej strony coraz trudniej jest eksportować tę produkcję                                                                  

O skali rosyjskiego rolnictwa świadczą również wielkości produkcji i eksportu zbóż. Rosyjskie Ministerstwo Rolnictwa podało, że w 2025 r. zbiory zbóż w kraju wyniosły ponad 139 mln ton. Według szacunków ministerstwa w 2026 r. planowano wyeksportować około 55 mln ton zboża z tych zbiorów.

W sezonie rolnym 2025/26 eksport rosyjskich zbóż i roślin strączkowych wyniósł łącznie ponad 61 mln ton – o 11% więcej niż w poprzednim okresie. Według danych rosyjskiego Ministerstwa Transportu eksport pszenicy wyniósł 47 mln ton, a udział Rosji w światowym handlu pszenicą wyniósł 21 procent.

Według danych Departamentu Rolnictwa Stanów Zjednoczonych, w 2025 r. Rosja wyeksportowała około 44 mln ton pszenicy – około jednej piątej całego światowego handlu pszenicą, którego wielkość oszacowano na 219,8 mln ton.

Mówiąc o eksporcie, ekonomista podkreśla przede wszystkim przypadki, w których ataki dronów wodnych utrudniają Rosji żeglugę na Morzu Czarnym i Azowskim.

„Obecnie transport produktów rolnych statkami na tych morzach jest utrudniony. To staje się »straszną sytuacją«, ponieważ nie da się wywieźć zbiorów. Pozostaje on w kraju. A ludzie, którzy nie mają pojęcia o ekonomii, cieszą się, że rynek wewnętrzny jest nasycony pszenicą. Ale w rzeczywistości to nie jest dobrze“ – powiedział I. Lipšicas.

Niezależne dane wskazują, że eksport rosyjskiego zboża w 2026 r. pozostaje na wysokim poziomie. Według danych rosyjskiego Ministerstwa Transportu do 10 lipca eksport zboża i produktów jego przetwórstwa z tego kraju od początku roku przekroczył 36,1 mln ton. Było to o 69% więcej niż w tym samym okresie 2025 r., kiedy to wyeksportowano 21,4 mln ton.

„Nadwyżka pszenicy na rynku krajowym powoduje spadek cen. A jeśli weźmiemy pod uwagę droższe paliwo i ogólny wzrost kosztów ponoszonych przez rolników, to taka działalność staje się bardzo stratna“ – podkreślił I. Lipšicas, twierdząc, że jesienią przez Rosję przetoczy się ogromna fala bankructw przedsiębiorstw rolniczych.

„Oznacza to, że areały upraw w następnym sezonie ulegną zmniejszeniu, a Rosja odczuje niedobór produkcji rolnej” – nie ma wątpliwości I. Lipšicas.

Znany rosyjski ekonomista, krytykujący politykę Kremla, od kilku lat mieszka w Palance.

Wideo