Zbiory zbóż w 2026 roku: największym wyzwaniem jest rosyjskie zboże transportowane przez porty bałtyckie

Asociatyvi nuotr.

W miarę jak zbiór zbóż na Litwie dobiega końca, obraz tegorocznych zbiorów pozostaje niejednoznaczny. Według wstępnych prognoz zbiory zbóż, rzepaku i roślin strączkowych wyhodowanych w kraju mogły być większe niż w zeszłym roku, jednak sytuację pogorszyła silna burza, która nawiedziła Litwę 22 sierpnia, a jej skutki są szczególnie dotkliwe dla gospodarstw w zachodniej części kraju. Kolejny cios – tranzyt rosyjskiego zboża przez porty bałtyckie, zwłaszcza przez Łotwę.

Według oceny Litewskiego Stowarzyszenia Przetwórców i Handlowców Zbożowych (LGPPA) obecny sezon po raz kolejny pokazał, że sama łączna liczba zebranych ton nie odzwierciedla rzeczywistej wartości zbiorów. Ważne jest, ile ziarna spełni wymagania jakościowe dotyczące spożycia i eksportu oraz ile uda się zebrać na czas i przygotować do sprzedaży.

„W tym roku szczególnie wyraźna jest różnica między plonem wyhodowanym a plonem nadającym się do sprzedaży. Część gospodarstw borykała się z fuzariozą, a burza w niektórych regionach uszkodziła uprawy, które nie zostały jeszcze zebrane. Dlatego ostateczny wynik sezonu będzie zależał nie tylko od ilości w tonach, ale także od jakości, strat podczas zbiorów oraz tego, jaką część ziarna uda się sprzedać jako przeznaczone do spożycia“ – mówi prezes LGPPA Karolis Šimas.

Według wstępnych obliczeń prognozowany łączny plon zbóż, rzepaku i roślin strączkowych w Litwie w 2026 r. mógł wynieść około 7,9 mln ton, czyli byłby podobny do ubiegłorocznego. Prognoza ta opiera się na założeniu, że uda się zebrać pozostałe plony w zachodniej części Litwy oraz pozostałe groch, dlatego ostateczny wynik może być niższy. 

Większość pszenicy to zboże pierwszej i drugiej klasy, jednak problemem jest fuzarioza i DON

Jakość już skupionego rzepaku w tym sezonie jest wystarczająco dobra. Średnia zawartość oleju przekracza 47%, a problemów z kiełkującym rzepakiem, które pojawiły się w zeszłym roku, w tym roku nie zaobserwowano.

Jakość przyjętej pszenicy również można by ocenić jako bardzo dobrą, gdyby nie problem fuzariozy i mikotoksyny deoksynivalenolu (DON). Obecnie pszenica pierwszej klasy stanowi 33%, drugiej klasy – 43%, trzeciej klasy – 10%, a czwartej klasy – 14% wszystkich przyjętych zbiorów. Zatem aż 76% przyjętej pszenicy zalicza się do pierwszej lub drugiej klasy.

W ostatnim czasie zauważalnie rośnie udział pszenicy czwartej klasy, która nie spełnia wymogów dotyczących wskaźnika opadania. W późniejszym okresie żniw taka zmiana jest normalna, jednak na razie jest jeszcze zbyt wcześnie, aby stwierdzić, jaką część ostatecznego plonu będą stanowiły te pszenice.

Głównym problemem jakości tegorocznej pszenicy jest większe rozpowszechnienie ziaren porażonych fuzariozą oraz podwyższona zawartość DON. Najwięcej przypadków fuzariozy odnotowano w regionach Kupiškis, Biržai i Pasvalys. Przeprowadzone badania wskazują, że widoczna gołym okiem fuzarioza nie ma związku z stężeniem DON. Odnotowano przypadki, w których zawartość DON w ziarnach pozbawionych zewnętrznych oznak fuzariozy przekraczała dopuszczalne limity, i odwrotnie – w ziarnach z uszkodzeniami spowodowanymi fuzariozą stężenie DON nie przekraczało dopuszczalnych limitów. Dlatego sama ocena wizualna ziarna nie pozwala stwierdzić, czy mitotoksyny nie przekraczają dopuszczalnych norm, stąd w celu oceny jakości przeprowadza się badania laboratoryjne.

„Litwa eksportuje znaczną część wyhodowanego zboża, a międzynarodowi nabywcy stawiają surowe wymagania nie tylko w zakresie zawartości białka czy masy netto, ale także bezpieczeństwa żywności. W tym roku szczególnie ważne są kontrole laboratoryjne, segregacja partii o różnej jakości oraz odpowiednie przygotowanie ziarna“ – podkreśla K. Šimas.

Konkurencja na rynkach eksportowych nie słabnie

Litwa produkuje więcej zbóż, niż zużywa się w kraju, dlatego eksport ma kluczowe znaczenie dla wyników sektora. Główną konkurencję dla litewskiego zboża nadal będą stanowić produkty z Rosji, Ukrainy, Rumunii i Bułgarii. Dodatkową podaż na rynku światowym mogą stworzyć również inne duże kraje produkujące zboże.

O możliwościach eksportowych zadecydują nie tylko wielkość zbiorów, ale także polityka cenowa konkurentów, popyt w krajach importujących, kursy walut, koszty transportu oraz wydarzenia geopolityczne. Dla litewskich eksporterów nadal ważne będą rynki Afryki Południowej i Północnej, Bliskiego Wschodu oraz innych krajów trzecich.

W trakcie tegorocznych żniw ceny pszenicy i rzepaku na europejskiej giełdzie MATIF były o 20–30% wyższe niż w tym samym okresie ubiegłego roku, jednak ich tendencja pozostawała niestabilna. Na rynek wpływają: wojna na Ukrainie, ryzyko związane z żeglugą na Morzu Czarnym, ceny energii oraz zróżnicowane prognozy dotyczące światowych zbiorów.

Wyższa cena giełdowa nie oznacza również takiego samego wzrostu dochodów rolników, ponieważ ostateczną cenę skupu determinuje jakość konkretnej partii, termin dostawy oraz koszty logistyczne.

„Ten sezon wymaga wyjątkowo elastycznego działania całego łańcucha dostaw. Trzeba nie tylko przyjąć duże ilości ziarna, ale także posortować produkty o różnej jakości, znaleźć dla nich najbardziej odpowiednie rynki zbytu oraz wywiązać się z już podjętych zobowiązań eksportowych. Siłą litewskiego sektora jest rozbudowana infrastruktura elewatorów i portu w Kłajpedzie oraz zgromadzone doświadczenie w handlu międzynarodowym“, – podsumowuje K. Šimas.

Największym wyzwaniem jest transport rosyjskiego zboża przez porty bałtyckie

W ostatnich dniach litewscy eksporterzy zbóż stanęli przed kolejnym ogromnym wyzwaniem – tranzytem rosyjskiego zboża, a konkretnie zboża z Kaliningradu, przez porty krajów bałtyckich. Kiedy żegluga na Morzu Czarnym stała się niebezpieczna z powodu ciągłych ostrzałów statków, Rosja nie spieszy się z zawieraniem umów eksportowych z Ukrainą, ponieważ znalazła sposób na przeniesienie eksportu swoich zbóż z Morza Czarnego do Morza Bałtyckiego. Pojemności jej własnych portów w Wysocku i Ust-Łudze są ograniczone, dlatego bardzo szkoda, że kraje bałtyckie wpuszczają rosyjskie zboże do swoich portów. Władze Litwy i Łotwy podchodzą do tego problemu powierzchownie, ponieważ według ONZ zboże nie podlega sankcjom, w związku z czym nie wprowadzają poważniejszych środków w celu powstrzymania tych przepływów. Z portów nad Morzem Bałtyckim zboża są transportowane znacznie łatwiej niż te eksportowane z krajów Unii Europejskiej – tutaj są one niejako legitymizowane.

„Uważam, że każda z instytucji regulujących tę dziedzinę: Ministerstwo Rolnictwa, Służba Celna, Państwowa Służba Żywności i Weterynarii, a także „Koleje Litewskie“ i porty – może wykazać się kreatywnością i znaleźć sposoby, aby tranzyt rosyjskiego zboża przez Litwę i Łotwę stał się nieopłacalny“ – mówi prezes LGPPA.

Według jego danych obecnie jedna z firm przeładunkowych w Kłajpedzie nadal zajmuje się rosyjskim zbożem. „Miałem okazję rozmawiać z przedsiębiorstwami działającymi na Łotwie oraz z nabywcami zboża, którzy również podejmują działania mające na celu wstrzymanie eksportu zboża, ponieważ to właśnie łotewskie porty są największą piętą achillesową krajów bałtyckich, i to właśnie przez nie teoretycznie można wywieźć około 7–8 mln ton zboża rocznie, a w rzeczywistości – około 5 mln ton. To ogromne ilości, mniej więcej równe całkowitemu eksportowi wszystkich trzech krajów bałtyckich – zwraca uwagę K. Šimas.

Rosyjskie zboża są o około 15% tańsze, co obniża konkurencyjność zbóż z Litwy i Łotwy, a konsekwencje tego eksportu dla rolników i eksporterów z tych krajów będą ogromne. Bolesne skutki odczuwalne będą nie tylko w zakresie ceny zbóż. Do eksportu zboża z tego regionu potrzeba będzie więcej statków, a ich fracht, w związku z pojawieniem się strumienia rosyjskiego zboża, wzrósł w ostatnich dniach o 7–8 euro za tonę pszenicy. Tak więc z powodu chęci zarobku kilku firm przeładunkowych rolnicy i eksporterzy w kraju poniosą znaczne straty.

Jeśli instytucje decyzyjne nie podejmą pilnych działań, ucierpi nie tylko gospodarka Litwy i Łotwy, ale także ich reputacja. Głośno deklarujemy, że wspieramy Ukrainę, ale w rzeczywistości pomagamy w transporcie zboża do agresywnej Rosji.

Wideo