Kto dotknie chleba, zawsze będzie lepszym człowiekiem
Chleb żytni strzeże genetycznej pamięci naszego narodu. Nie każdemu dane jest natchnienie, talent i odwaga, by zrozumieć tajemniczy żyto i docenić jego wartość. Pieczenie chleba to nie wybór, a powołanie, w którym zawsze kryje się głęboki związek ze śladami pozostawionymi przez przodków oraz osobistymi wspomnieniami. Turyści podróżujący różnymi szlakami regionu prawie zawsze zatrzymują się w domu kultury w Daugėliškis, gdzie wita ich przewodnicząca Indrė Gruodienė – energiczna, pełna pasji, nastawiona na wyniki, która z powodzeniem sprawdziła się w różnych dziedzinach. Dzisiaj na stole Indrės – bochenek chleba żytniego, który wyzwala i łączy ludzi, nadając nowe znaczenie sztuce poznawania tradycji, wiele mówiąc o niej samej. Pieczenie chleba w społeczności – to jak terapia lub ledwo słyszalny, chroniący szept przodków.
Indre, czy pamiętasz, kiedy po raz pierwszy spróbowałaś domowego chleba? Jaka była ta kromka?
Z chwil z dzieciństwa pozostaje nam to, co wąchamy, smakujemy, czego dotykamy i co słyszymy. Tak samo i dla mnie, chyba od jakichś 7 lat, pozostał zapach i smak czarnego chleba żytniego. Wioska mojego dzieciństwa – Gruzdžiai (powiat Szawle). Pamiętam, jak babcia lub dziadek wyjmowali bochenek z białej koszuli i krojeli całą kromkę lekko na skos. Potem kolejną kromkę – z drugiej strony, jakby chcąc ją wyrównać. Jednak nigdy im się to nie udawało.
Ciekawie było to obserwować. Ciekawe było próbowanie palcem sfermentowanego chleba: wkładałem palec jak najgłębiej, żeby przykleiło się jak najwięcej chleba, wyciągałem go i lizałem jak lody. Potem znowu… A babcia mówiła: „Nie jedz, bo ci wyrosną cycki”. Ale ja tylko się uśmiechałem. Pamiętam jeszcze, jak dziadek, idąc doić krowę, odkrawał grubą kromkę, wkładał ją do białej torebki i dawał krowie przed dojeniem. Lubiłam też bawić się w taką zabawę: wyjmowałam z wiadra łyżkę smalcu, grubo smarowałam nim chleb, kroiłam czosnek i posypywałam go zwilżoną solą. Potem kładę obok stos książeczek dla dzieci i, przeglądając je, jem. Jeśli skończy się kromka chleba, a książeczki jeszcze nie są skończone, znów smaruję nową kromkę. Jeśli skończą się książeczki, a chleb jeszcze nie zjedzony, znowu przeglądam książeczki. I tak aż się najem. Lubiłam też smarować chleb gęstą śmietaną. Bardzo czekałam też, aż babcia upiecze „wronę”. Był to placek, do którego wkładała świeże jajko kurze lub indycze w skorupce i nadawała mu kształt wrony. Taką właśnie, jeszcze gorącą, jedliśmy jako dzieci. Babcia uczyła mnie, że kiedy chleb spadnie na ziemię, trzeba go koniecznie pocałować. I swoich dzieci tego uczyłam.
Dlaczego domowy chleb pojawił się w Pani życiu i stał się częścią Pani działalności? Jakie były pierwsze bochenki?
Z dziecięcych wspomnień oraz z przekonania, że prawdziwy chleb, wyrabiany ręcznie i pieczony w piecu opalanym drewnem, ma energię i jest zdrowy. Wychowując dzieci, kiedyś spróbowałam upiec chleb z braku innych możliwości. Wyszedł trochę twardy. Zagłębiałam się w subtelności pieczenia: pytałam starszych ludzi i jakby pamięć prowadziła mnie za rękę. A każde pieczenie chleba – niczym wyzwanie – zależy od zakwasu, temperatury otoczenia, rozpalania pieca i pozytywnych emocji. I teraz nie mogę powiedzieć, że piekę idealnie, ale ci, którzy próbują – chwalą.
A jak powstały warsztaty pieczenia chleba, jak nowicjuszom udaje się wyczuć żyto? Jak odkrywa się tajemnice chleba?
Czym człowiek się zajmuje, tym się dzieli. W ten sposób sam się doskonali i przekazuje wiedzę innym. Kościół w Daugėliškis nosi imiona św. Joachima i Anny, a Anna jest patronką chleba i letnich plonów, stąd w społeczności zrodził się pomysł, by nadać znaczenie tradycjom związanym z drogą chleba. W urządzonym muzeum społeczności regionu Daugėliškio można zobaczyć kłosy, zmielić ziarno na żarnach i upiec chleb w piecu. Tutaj odbywają się zajęcia edukacyjne dla dzieci i dorosłych. Każdy może upiec bochenek chleba, a nawet tzw. „varnę”, posłuchać ciekawych opowieści oraz muzyki na żywo.
Obecnie uczestniczę w programie „Z ziemi – na stół” w ramach programu „Kultūros pasas”. Prowadzę zajęcia edukacyjne zarówno dla osób długotrwale bezrobotnych, jak i uczestników programu „Kryzysy rodzinne”. Czasami jest to wzruszające, gdy mężczyzna z uzależnieniami, skupiony, formuje i dekoruje swój bochenek, a zapytany, co najbardziej zapadło mu w pamięć, odpowiada: „To uczucie, kiedy gładzę chleb”. To właśnie jest najważniejsze, że człowiek, który dotknął chleba, zawsze będzie lepszy.
Tradycyjnie wraz z biblioteką w Daugėliškis świętujemy dzień św. Agoty. W tym roku odwiedziły nas panie z klubu „Rudenėlis” przy bibliotece publicznej gminy. Opowiedziały tyle ciekawostek, o których nawet ja nie słyszałam. A co najważniejsze, potwierdziły, że również w naszych stronach pieczono bułeczki z jajkiem. Pranutė Milašauskienė-Luneckaitė ze wsi Žvengliškė (gmina N. Daugėliškis) wspomina, jak mama, piekąc chleb z koperkiem, do „pagranduko” świeże jajko kurze w skorupce. „O Jezu, jak my, dzieci, czekaliśmy, aż się upiecze, nawet gorące łamaliśmy, szukaliśmy jajka i jedliśmy. Była to wielka radość. Żyliśmy bardzo biednie, sami mieliliśmy mąkę na żarnach, a część – sprzedawaliśmy  
Czy współczesna kobieta, wyrabiająca chleb, niesie w sobie kod poprzednich pokoleń? Czy wypełnia swoją misję?
Tak. W tajemnicy żyta przejawia się światopogląd poprzednich pokoleń. Kromka chleba żytniego, wzmacniając ludzką egzystencję, łączy nas z odległą przeszłością i jednoczy. Współczesna kobieta, wypiekająca chleb, oddaje hołd ziemi i wszystkim pokoleniom kobiet ze swojej rodziny, które przed nią wyrabiały i piekły chleb.
Podczas pieczenia domowego chleba żytniego zachowuje się i ożywa nasza pamięć genetyczna.