Zarządzanie populacją wilków - czy naprawdę rozwiązuje problemy hodowców?
W ostatnich tygodniach w mediach społecznościowych pojawiły się dwie różne historie dotyczące polowań na wilki, które wywołały debatę i bliższe przyjrzenie się zarządzaniu populacją drapieżników. Tutaj rozmawiamy z biologiem Petrasem Adeikisem, który twierdzi, że te dwa przypadki bardzo wyraźnie pokazują różnicę między dwoma podejściami: jakościowym zarządzaniem populacją wilków i ilościową regulacją wilków, gdzie najważniejszym kryterium nie jest to, które wilki są usuwane, ale ile drapieżników jest usuwanych.
„Populacją wilków należy zarządzać najpierw jakościowo, a dopiero potem ilościowo“, – podkreśla biolog.
Nie gang, rodzina
„Wilki są zwierzętami społecznymi i żyją w rodzinach, a nie w gangach. Słowo gang ma zbyt negatywne konotacje, takie jak gangi bandytów – gangi wilków. To tak, jakby te zwierzęta były z natury szkodliwe. W rzeczywistości to nie wilki powodują szkody, ale niewłaściwe zarządzanie populacją wilków" - rozpoczyna rozmowę Adeikis.
Według biologa, struktura wilczej rodziny jest podstawą tego, czy drapieżniki będą żerować na zwierzynie grubej, takiej jak łosie, jelenie, sarny, dziki czy daniele, czy też zaczną wyrządzać szkody ludziom, zwłaszcza hodowcom zwierząt.
„Moje badania pokazują, że to pojedyncze wilki, a nie rodziny wilków, zabijają zwierzęta gospodarskie“, kontynuuje, dodając, że wierzy, iż same wilki nie szkodzą dzikiej przyrodzie. Wręcz przeciwnie, zdrowe rodziny wilków mogą pomóc w regulacji populacji jeleni.
Badania naukowe pokazują, że wilki żywią się jeleniami, których obecna populacja na Litwie, według pana Adeikisa, wzrosła kilkakrotnie, a nie procentowo.
„Zwiększona populacja jeleni szkodzi rolnictwu i leśnictwu. Dlatego Ministerstwo Środowiska zniosło limity polowań (z wyjątkiem łosi), ponieważ szkody wyrządzone przez te zwierzęta są bardzo poważne, a myśliwi nie zarządzają już ich populacjami. Ale to właśnie zdrowa wilcza rodzina byłaby w tym pomocna" - mówi biolog.
Dwie historie...
P. Adeikis podzielił się na swoim koncie „Facebook“ w zeszłym tygodniu historią o tym, jak udało mu się upolować trójnogiego wilka w dwa dni.
.
„Jest to problematyczny wilk, ponieważ mając tylko trzy nogi, nie jest już w stanie biegać ze swoją rodziną, jest od nich oddzielony i nie może samodzielnie polować na normalną zdobycz. Innymi słowy, wkrótce stałby się problematycznym wilkiem, ponieważ z braku pożywienia zacząłby chodzić do wiosek i zabijać psy, a kiedy rozpocząłby się sezon wypasu, zacząłby zabijać zwierzęta gospodarskie" - mówi biolog.
Tymczasem inny myśliwy, – Deividas Staponkus – podzielił się zupełnie inną historią. Na swoim koncie mężczyzna opowiedział historię nieudanego strzału, po którym ranny wilk uciekł, a ślad krwi nie zdołał go odnaleźć.
Kilka dni później Staponkus zamieścił kolejny post, w którym napisał, że na innym polowaniu udało mu się przyciągnąć całą swoją rodzinę zamiast rannego wilka i że tej nocy wybrał samca alfa jako swoją zdobycz.
...dwa spojrzenia
„Co rozbija wilcze rodziny? Myśliwi, którzy polują na wilki i zarządzają populacją ilościowo, ale nie jakościowo“, – mówi Adeikis. Zapytany, co sądzi o dwóch historiach polowań Staponkusa, wskazuje na dwa kluczowe punkty: w pierwszym przypadku wilk z rodziny został ranny, co według biologa może stać się wilkiem problemowym, a później, jeśli zostanie podjęta decyzja o usunięciu samca alfa rodziny, cała rodzina wilków może stać się wilkiem problemowym.
„Oto dwa przykłady – jeden, w którym problematyczny wilk jest usuwany, ponieważ zarządzanie populacją wilków powinno ewoluować, a szkody dla producentów zwierząt gospodarskich są rozwiązywane, a drugi – gdzie najlepszy wilk jest usuwany dla uwagi i honoru. Takie podejście jest błędne. Myśliwi nie rozwiązują problemu szkód wyrządzanych przez wilki, tylko go pogłębiają, –, – biolog nie ma wątpliwości. Dodaje, że interesujące byłoby bliższe przyjrzenie się obszarowi, na którym odbyły się te polowania i ocena, czy lato i początek sezonu wypasu nie mogą również prowadzić do rozpoczęcia uboju zwierząt gospodarskich.
Według pana Adeikisa, zarządzanie jakościowe oznacza usuwanie problematycznych osobników lub potomstwa z populacji, a nie dominujących członków rodziny, co zapewnia stabilność rodziny.