Mikrofon w Brukseli stał się symbolem kontrowersji

Asociatyvi nuotr.

W Brukseli odbył się masowy protest europejskich rolników, który przyciągnął około 10 000 uczestników z różnych krajów. Dla Litwy była to okazja do głośnego wyrażenia swoich żądań, ale ujawniła również głęboki podział między organizacjami rolniczymi w tym kraju. Za kulisami protestu – nieporozumienia, rozbieżne poglądy i resztki goryczy.

Konflikt na scenie

Po powrocie litewskich rolników z Brukseli stało się jasne, że na głównym etapie protestu doszło do nieporozumień. Według różnych źródeł, incydent był związany z tym, kto miał reprezentować Litwę i przemawiać do protestujących.

Gedas Špakauskas, wiceprzewodniczący Litewskiego Związku Rolników (LŪS), który wcześniej zarejestrował się na przemówienie, został zaproszony do zabrania głosu, ale przewodniczący Izby Rolniczej (CEA), Arūnas Svitojus, rzucił się do mikrofonu.

Podczas incydentu jeden z przedstawicieli UAA próbował sfilmować sytuację, ale filmowanie zostało zablokowane przez działacza Litewskiej Rady Rolnej (LAC), do której należy UAA, który trzymał flagę "Vytis". Ten ostatni twierdził, że flaga została nadepnięta, a jej maszt złamany. Przedstawiciel LFA skomentował sytuację lakonicznie, stwierdzając, że nie chce publicznie eskalować konfliktu: "Powiedziałem najważniejsze fakty, aby nie było próżni informacyjnej. To wystarczy. Flaga została obroniona“

Nie udało się skontaktować z przedstawicielem EAA zaangażowanym w incydent.

Incydent ten wywołał również debatę w szerszym kontekście – niektórzy członkowie niektórych organizacji rozważają, czy warto nadal uczestniczyć w EAA. Należy przypomnieć, że struktura EAA uległa już rozłamowi, gdy niektóre organizacje odeszły, aby utworzyć Litewską Radę Rolną.

Przewodniczący FAA – to plotki i intrygi

Arūnas Svitojus, przewodniczący Litewskiej Izby Rolniczej (ACA), zaprzeczył, że w Brukseli doszło do poważnych konfliktów wśród litewskich rolników. Powiedział, że chociaż incydenty są nieuniknione podczas wydarzenia na dużą skalę, nie należy ich wyolbrzymiać.

„Obecnych było około 10 000 osób – więc ogólnie rzecz biorąc, dochodziło do konfliktów: rozpalano ogniska, ludzie walczyli, wyrażali opinie, rzucali ziemniakami. Były różne rzeczy", mówi Svitojus.

Na pytanie, czy rzeczywiście były jakieś incydenty wśród Litwinów, Svitojus nie szczędził ironii: "Ai, wśród Litwinów zawsze coś się dzieje. Jesteśmy szlachtą. Zawsze mamy własne zdanie, które musi być reprezentowane.

Przewodniczący EAA podkreślił, że protest w Brukseli został zorganizowany przez organizację Copa-Cogeca, której EAA jest członkiem.„W litewskiej delegacji są różne opinie, ale wszyscy są przyjaźni. Niektórzy wspierają drobnych rolników, inni oligarchów. Jednak wszystkie rodzaje opinii powinny być tolerowane", kontynuował Svitojus, zanim odniósł się do możliwych nieporozumień z Litewską Radą Rolną (LAC) jako bezpodstawnych.

„A co ma z tym wspólnego Rada (LFA – przyp. autora)? Rada w ogóle nie jest członkiem Copa-Cogeca. Co oni mają z tym wspólnego? Nie mogą wysłać delegacji, ponieważ nie są członkami. Nic nie wiem, nikt mnie nie poinformował, że tam będą. Być może to tylko pogłoski. Po raz kolejny ktoś knuje jak zwykle. Najwyraźniej Rada nie uczestniczy w spotkaniu, a oni są zazdrośni, że ktoś w nim uczestniczy. To dziwne", zastanawiał się pan Svitojus.

Wiceprzewodniczący FA – to napięcie wartości

Wiceprzewodniczący FA Vytautas Buivydas postrzega tę sytuację jako tymczasowe emocje spowodowane różnym postrzeganiem wartości i brakiem doświadczenia.

„To nie jest konflikt, ale kwestia podziału i postrzegania przywództwa. Może to zazdrość – EAA cały czas jeździ do Brukseli, należy do Copa-Cogeca“, – podkreślił, dodając, że symboliczne znaki widoczne podczas protestów mogły również przyczynić się do napięć.

„Na znaku pana Svitoya był napis „Stop oligarchom w rolnictwie“. Być może niektórzy się w nim rozpoznali i poczuli się urażeni" - powiedział wiceprzewodniczący ŽŪR.

Pod koniec rozmowy Buivydas powiedział, że sytuacja nie powinna być komentowana przez tych, którzy wyrażają swoje stanowisko, ale przez tych, którzy są na nią źli.

Wiceprzewodniczący LUU – sztuczne prowokacje

Gedas Špakauskas, wiceprzewodniczący Litewskiego Związku Rolników (LFA), reprezentujący LFA, przedstawia zupełnie inną wersję wydarzeń.

Powiedział, że konflikt był spowodowany niewłaściwym zachowaniem LFA we wspólnej delegacji: „Delegacja do Brukseli została zorganizowana przez Radę – obejmowała wszystkie główne stowarzyszenia. Tylko kilka osób z administracji pochodziło z EAA, ale zachowywali się tak, jakby to była ich własna sprawa.

Według pana Špakauskasa, incydent na scenie, gdzie mieli przemawiać wcześniej zarejestrowani przedstawiciele, był źródłem niezadowolenia.

„Pan Svitojus wszedł na scenę poza kolejnością, próbował przemawiać i zabrano mu mikrofon. To było nieestetyczne zachowanie“, – skomentował wiceprzewodniczący LŪS. Zauważył również, że wszystkie działania przedstawicieli UFA były zorientowane na public relations.

„Filmowali, robili zdjęcia, nosili te same kamizelki. Oczywiście, to wszystko było dla piaru“, – Špakauskas wymienił i zasugerował, że najprawdopodobniej po pewnym czasie EAA będzie się po prostu chwalić tym, jak zorganizowali, jeździli i protestowali. Dlatego, zdaniem wiceprzewodniczącego LŪS, chcieli się wyraźnie zdystansować. To była sztuczna prowokacja z ich strony.

Wideo