Zeszłoroczne jesienne deszcze spowodowały zmniejszenie areału upraw w tym roku
Po zakończeniu corocznego obowiązku – składania deklaracji upraw rolnych – okazało się, jak wygląda w tym roku sytuacja w kraju. Według danych Państwowej Agencji Danych łączna powierzchnia zadeklarowanych upraw w tym roku odpowiada wskaźnikom z 2024 r. – wynosi 1,783 mln hektarów, czyli o 2% mniej niż w 2025 r.
Chociaż całkowity areał upraw zmniejszył się nieznacznie i utrzymał się na poziomie z 2024 r., najbardziej wyraźne zmiany odnotowano w przypadku rzepaku, jęczmienia, grochu i fasoli. Szacuje się, że w ciągu roku powierzchnia upraw rzepaku zmniejszyła się o 45 tys. hektarów, a pszenicy o 5 tys. hektarów. Bardziej szczegółowe dane wskazują, że największy spadek odnotowano w przypadku areałów obsianych zbożami ozimymi – o 44 tys. hektarów, a w przypadku rzepaku ozimego – aż o 50 tys. hektarów.
„Ogromne ilości deszczu i wody oraz utrudniony dostęp do pól dla maszyn rolniczych w ubiegłym roku znacząco zaszkodziły uprawom ozimym w kolejnym sezonie: pszenicy, pszenicy ozimej i rzepaku. Szczególnie ta ostatnia uprawa ucierpiała najbardziej“ – mówi ekspert ds. upraw zbożowych Justas Eimontas.
Dodaje on, że złe warunki pogodowe w ubiegłym roku ograniczyły możliwości terminowego zasiania upraw ozimych. „Szczególnie ucierpieli rolnicy, którzy chcieli zasiać rzepak ozimy. Okres jego siewu jest bardzo ograniczony: od początku sierpnia do około 25. dnia miesiąca. Jeśli w ciągu tych kilku tygodni uda się wyjechać na pola i zasiać rzepak, to nawet przy niekorzystnych warunkach pogodowych można później liczyć na jakiś plon.“
Z pomocą – uprawy letnie
Aby zrekompensować straty spowodowane niekorzystnymi warunkami pogodowymi, w tym roku rolnicy zasiali na swoich polach więcej upraw letnich. Zgodnie z danymi z deklaracji upraw powierzchnia obsiana zbożami letnimi wzrosła o 63 tys. hektarów.
„Rolnicy chcą w pełni wykorzystać swoje pola, a jeśli warunki pogodowe nie pozwoliły na uprawę roślin ozimych, muszą zdecydować się na uprawy letnie. Dlatego w danych pochodzących z przedłożonych deklaracji widzimy znacznie większe obszary upraw zbóż letnich – pszenicy, jęczmienia i innych roślin“ – zauważa J. Eimontas.
Zmniejszyły się areały grochu, ale wzrosły areały fasoli
Jednak największe zdziwienie wywołały zmiany w zadeklarowanych powierzchniach upraw grochu i bobiku. Po kilku latach przerwy łączny zadeklarowany areał grochu skurczył się do 79 tys. hektarów, czyli o 22,5 proc. Tymczasem areały upraw bobiku wzrosły do 113 tys. hektarów – o prawie 30% więcej niż rok wcześniej.
Analizując te zmiany, J. Eimontas zauważa, że na uprawy grochu wpłynęły te same niekorzystne warunki pogodowe, co na uprawy rzepaku ozimego. Według niego zeszłego lata, z powodu podmokłych pól, rolnikom bardzo trudno było zebrać groch, dlatego część z nich zrezygnowała w tym roku z uprawy tej rośliny.
„Rolnicy, po rozważeniu wszystkich możliwości, postanowili uniknąć ryzyka słabych zbiorów i wybrali inne uprawy. Jest bardzo prawdopodobne, że niektórzy zdecydowali się uprawiać fasolę, dzięki czemu w tym roku mamy rekordowy areał jej upraw“ – mówi nasz rozmówca.
Ekspert zwraca również uwagę na utrzymującą się już drugi rok z rzędu tendencję do uprawy coraz większej ilości kukurydzy w kraju. Zgodnie z dostępnymi danymi łączna powierzchnia pól obsianych w tym roku kukurydzą wynosi około 66 tys. hektarów, podczas gdy w zeszłym roku wynosiła 63 tys. hektarów. W porównaniu z rokiem 2024, kiedy to obsiano zaledwie 14 tys. hektarów, wzrost areału wynosi ponad 371 procent.