Łotewscy rolnicy wyruszyli traktorami na protest i postawili władzom ultimatum
W sobotę w łotewskim mieście Jēkabpils odbyła się wielka demonstracja rolników i społeczeństwa przeciwko tranzytowi rosyjskiego zboża przez terytorium kraju. W ramach akcji „Nie dla krwawego zboża!” („Asins graudiem – NIE!”) z różnych regionów Łotwy przybyli rolnicy z traktorami, przyczepami do przewozu zboża, ciężarówkami i innym sprzętem rolniczym.
Protestujący zażądali, aby władze Łotwy natychmiast wstrzymały transport zboża wyhodowanego w Rosji i na okupowanych przez nią terytoriach Ukrainy kolejami krajowymi do portów nad Morzem Bałtyckim. Rolnicy ogłosili również ultimatum: jeśli w ciągu dwóch tygodni nie zostaną podjęte konkretne działania, 22 listopada grożą rozpoczęciem blokady pociągów towarowych przewożących rosyjskie zboże.
Premier Łotwy Andrius Kulbergs, który przybył na miejsce protestu, musiał wysłuchać nie tylko surowych żądań rolników, ale także otwarcie wyrażanego niezadowolenia z bierności władz.
Akcja protestacyjna rozpoczęła się o godz. 11:00 w Jėkabpilyje, przed oddziałem firmy „Amazone” zajmującej się sprzedażą maszyn rolniczych.
Uczestnicy zaczęli się zbierać już od godziny 9 rano, a na miejscu wydarzenia można było dostrzec flagi Łotwy, Ukrainy i Estonii, plakaty protestacyjne oraz kolumny maszyn rolniczych.
Niektórzy rolnicy przyjechali traktorami, inni – samochodami, ponieważ podróż ciężkim sprzętem z bardziej odległych regionów Łotwy wiązałaby się ze znacznymi kosztami.
Protest odbywał się zaledwie kilkaset metrów od torów kolejowych, którymi transportowane są rosyjskie zboża, dlatego wybrane miejsce miało również znaczenie symboliczne.
Do rolników dołączyli przedstawiciele różnych organizacji społecznych, przedsiębiorcy, działacze kultury, politycy oraz aktywiści wspierający Ukrainę. Przed wydarzeniem organizatorzy spodziewali się około 2 tys. osób oraz 150–400 maszyn rolniczych.
Łotewska telewizja publiczna LSM, powołując się na dziennikarzy pracujących na miejscu wydarzenia, podała, że faktycznie zgromadziło się kilkaset osób, czyli mniej niż oczekiwali organizatorzy. Pomimo mniejszej liczby uczestników protest spotkał się z dużym zainteresowaniem mediów i polityków.