Sąd decyduje, czy rolnik jest winny śmiertelnego zranienia starszego mężczyzny bykiem

Asociatyvi nuotr. Canva nuotr.

Sąd Najwyższy Litwy (SCL) rozpatrzył sprawę dotyczącą śmiertelnego zranienia starszego mężczyzny przez byka rolnika w regionie Kłajpedy.

Sąd pierwszej instancji uznał rolniczkę Daivę Mikužytė za winną i skazał ją, ale Sąd Okręgowy w Kłajpedzie, który ponownie rozpatrzył sprawę, uchylił wyrok skazujący i uniewinnił rolniczkę. Prokuratura i krewni zmarłej nie zgodzili się z tym wyrokiem i wnieśli skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego.

Tragiczny wypadek miał miejsce w listopadzie 2023 r. we wsi Rudgalviai w powiecie kłajpedzkim. Jak poinformowała wówczas policja, w ciągu dnia byk uciekł z ogrodzonego terenu i zranił mężczyznę urodzonego w 1944 r., który znajdował się w pobliżu swojego domu, zepsutym pastuchem elektrycznym. Ofiara została przewieziona do szpitala karetką pogotowia, ale lekarze nie byli w stanie uratować mu życia.

Sergei Stulginsky, prokurator Prokuratury Generalnej, powiedział podczas przesłuchania, że w odniesieniu do działalności hodowców zwierząt obowiązują specjalne wymogi w celu zapewnienia bezpieczeństwa innym ludziom.

„Taka działalność wiąże się z większym ryzykiem dla innych. Prawodawstwo nakłada obowiązek. Osoby zaangażowane w taką działalność muszą podjąć odpowiednie środki i zapewnić bezpieczne warunki trzymania zwierząt. Nie podjęła działań, aby jej bydło nie stanowiło zagrożenia dla innych i nie opuściło terenu" - powiedział Sądowi Najwyższemu prokurator.

Powiedział również, że dowody w sprawie wskazują, że byk wyszedł z powodu nieodpowiednich i niewystarczających środków bezpieczeństwa, a starszy mężczyzna został ranny bezpośrednio po rozmowie telefonicznej z wnukiem.

Prokurator zwrócił również uwagę, że przed tragicznym incydentem rolnik został już ukarany administracyjnie za niewłaściwe trzymanie zwierząt, gdy mienie innej osoby zostało uszkodzone. Według prokuratora, wyrok skazujący Mikužyte powinien zostać utrzymany w mocy.

Prawnik ofiar poparł stanowisko prokuratora

Ofiara i jej prawnik, którzy złożyli apelację do Sądu Najwyższego, byli obecni na przesłuchaniu, podobnie jak prokuratura.

„Popieramy skargę kasacyjną i wzywamy do jej uwzględnienia. Przepisy nie określają wielkości ogrodzenia, decyzja należy do każdego hodowcy zwierząt: jest to jeden sposób dla danieli, inny dla koni, a rodzaj ogrodzenia zależy od rasy i zachowania rasy. Daiva Mikužytė przyznała, że jeden byk był agresywny i jedna osoba została już przez niego ranna. Sama powiedziała funkcjonariuszom na miejscu zdarzenia, że zwierzę było agresywne, co zostało zarejestrowane przez kamery policyjne. Nie zapobiegła konsekwencjom. Zasady zostały złamane i nastąpiły konsekwencje", powiedział Ramūnas Girevičius, przedstawiciel ofiar.

Według prawnika, jeszcze przed incydentem, elektryczny pastuch rolnika został sfilmowany w nieładzie i nie był włączony.

Ofiara Ignas Arbočius, wnuk ofiary, był również obecny na rozprawie. To właśnie podczas rozmowy telefonicznej z dziadkiem doszło do tego tragicznego wypadku.

„Moi dziadkowie prowadzili gospodarstwo przez chyba 30 lat, pomagałem im, spędzałem dużo czasu na wsi w dzieciństwie i młodości, znam się na zwierzętach. Mój dziadek został zaatakowany podczas wywiadu, zdążył tylko otworzyć bramę. Jedną ręką trzymał telefon, a drugą bramę. Usłyszałem, jak woła o pomoc, więc wsiadłem i poszedłem do niego, – – mężczyzna przypomniał sobie incydent.

Prawnik Mikužytė uważa, że Sąd Najwyższy powinien podtrzymać wyrok uniewinniający.

„To nie było tak, że mężczyzna siedział na ławce i został zaatakowany przez zwierzę. Mężczyzna był w domu, zobaczył cielę przy owcach i nie rozmawiając ze swoim wnukiem, wyszedł przez bramę, aby je przepędzić. Mężczyzna został zabity, działania samego zmarłego spowodowały, że znalazł się obok obcego zwierzęcia" - powiedział prawnik Eligijus Karbauskas.

Nie uważa on, że jego klient naruszył szczególne zasady postępowania.

.

„Byli sąsiadami, mają telefony, musieli zadzwonić, aby zapytać, dlaczego muszą iść do zwierzęcia. Gdyby nie wyszedł z domu, incydent by się nie wydarzył. Nie ma żadnych elementów przestępstwa. Sąd apelacyjny, nie znajdując związku przyczynowego, wydał prawidłowy wyrok – mówi prawnik rolnika.

Przypomniał, że cielę zostało okaleczone, okoliczności jego okaleczenia nie były do końca jasne, a cielę zostało ubite w wyniku okaleczenia.

TSUE wyda ostateczny i niepodlegający odwołaniu wyrok w dniu 17 lutego.

Farmer stoi w obliczu dwóch wyroków

Dokładnie rok temu, w styczniu 2025 r., Sąd Rejonowy w Kłajpedzie uznał Mikužytė za winną lekkomyślnego pozbawienia życia. Została skazana za lekkomyślne pozbawienie życia innej osoby z naruszeniem szczególnych zasad bezpieczeństwa określonych przez prawo.

Sąd skazał kobietę na 4 lata pozbawienia wolności, w zawieszeniu na okres 2 lat, z obowiązkiem nieopuszczania miasta (dzielnicy) zamieszkania w okresie zawieszenia bez zgody organu nadzorującego skazaną.

Sąd uznał Mikužytė za winną lekkomyślnego pozbawienia życia innej osoby.

Zadecydowano również o częściowym uwzględnieniu roszczeń cywilnych czworga pokrzywdzonych i zasądzeniu na ich rzecz kwoty 53.000 EUR tytułem zadośćuczynienia oraz kwoty 2.740 EUR tytułem odszkodowania.

Sąd uznał, że wina Mikužytė w zakresie zarzucanego jej przestępstwa została udowodniona.

Oskarżona nie przyznała się do winy w sądzie i stwierdziła, że prowadzi gospodarstwo rolne od ponad 40 lat i że zapewniła odpowiednią ochronę swojemu bydłu. Twierdziła, że nie wie, kto wyciągnął pastuch elektryczny. Sama farma, jak powiedziała, nie należy do niej, jest tylko właścicielką ziemi. Według oskarżonej, jej bydło, 10 jałówek i byk, były luzem, ponieważ nie mogły być uwiązane.

Sąd orzekł, że posiadaczka zwierząt gospodarskich miała obowiązek dopilnować, aby trzymane przez nią zwierzęta nie stanowiły zagrożenia dla życia ludzkiego, ani nie wychodziły poza teren posesji, na której były trzymane w odosobnieniu.

Sąd ten wziął pod uwagę fakt, że w dniu 8 sierpnia 2023 r., tj. 3 miesiące przed przedmiotowym zdarzeniem, obwiniona została ukarana administracyjnie za niedopilnowanie, aby należące do niej krowy nie opuszczały terenu, co skutkowało wyrządzeniem przez nie szkód w mieniu innych osób.

Sąd uznał, że obiektywnie czyn oskarżonej, a mianowicie zlekceważenie ustawy o dobrostanie i ochronie zwierząt Republiki Litewskiej oraz zasad trzymania zwierząt w obszarach mieszkalnych terytoriów miejskich Republiki Litewskiej, był przyczyną śmierci mężczyzny, co jest prawnie istotnym związkiem przyczynowym między czynem a skutkami, oraz że skutki te były zgodnym z prawem skutkiem czynu.

Sąd Rejonowy w Kłajpedzie, który rozpatrywał sprawę, nie zgodził się jednak z tymi wnioskami i uniewinnił rolnika.

Po tych przeciwstawnych wyrokach sprawa trafiła do Sądu Najwyższego w Wilnie.

Wideo