Odszkodowania za przymrozki: miliony rozdane, "łzy żebraków" rolników?

A. Palionio vadovaujama Žemės ūkio ministerija giriasi apie nuostolių kompensavimą, bet, pasak ūkininkų, gaunamos išmokos realiai nepadengia nė vienos sąskaitos.

Ubiegłoroczne wiosenne przymrozki mocno uderzyły w litewskie ogrody i jagodniki. Ministerstwo Rolnictwa (MAA) ogłosiło niedawno, że rolnicy otrzymali rekompensaty za straty w wysokości do 3,3 mln euro. Jednak niektórzy rolnicy twierdzą, że w rzeczywistości płatności te są symboliczne i nie odzwierciedlają poniesionych szkód. Jednym z nich jest rolnik ze Żmudzi (nazwisko nieznane redakcji), który twierdzi, że przyznane odszkodowanie nie stanowi nawet jednej dziesiątej rzeczywistych strat.

„Gdzie jest 900 euro, a gdzie 8000 euro“

Rolnik twierdzi, że mróz zniszczył około 60% jego zbiorów truskawek.

„Komisja stwierdziła 60% szkód spowodowanych przez mróz. Zgodnie z doświadczeniami z poprzednich lat, dochód z takiego obszaru wynosił około 8 000 euro. Jednak w tym roku otrzymane odszkodowanie wynosi tylko około 900 euro.

„Oczywiście naiwnością jest oczekiwanie, że państwo zrekompensuje wszystkie straty. Ale 900 euro? To nie pokrywa praktycznie żadnych wydatków", mówi rolnik.

Szacuje, że całkowity utracony przepływ gotówki mógł wynieść od 20 000 do 25 000 euro.

Audrius Meseckas, członek Litewskiego Stowarzyszenia Plantatorów Jagód (LUAA), również otrzymał śmieszną kwotę odszkodowania za poniesione szkody.

„W moim przypadku zapłacili 100 euro, a gdybym nie zamarzł na śmierć, byłoby to może 4000 euro. To kilka procent, a oni reklamują się, że zrekompensowali stratę“, – mówi rozmówca w prosty sposób.

.

Liczby budzą wątpliwości

MRFP podaje, że w sumie złożono 368 wniosków, a na rekompensaty przeznaczono 3,3 miliona euro.

„Przeczytałem te liczby i naturalnie zastanawiałem się – gdzie poszły te pieniądze. Kiedy się je podzieli, wychodzą zupełnie inne liczby" - powiedział rolnik z Żmudzi, który wątpi w obiektywność podziału odszkodowań. Powiedział, że inni plantatorzy jagód dyskutują o podobnej sytuacji.

„Nie jestem sam. O ile czytałem komentarze w mediach społecznościowych, wielu otrzymało śmieszne kwoty. To po prostu łzy żebraka" - dodaje.

Członek LUAA A. Meseckas twierdzi, że problem leży w samym systemie wynagrodzeń.

„Rekompensata jest obliczana na podstawie powierzchni. Ale ile dochodu faktycznie tracisz – metodologia nie bierze tego pod uwagę“, – mówi. System ten jest szczególnie niekorzystny dla nowoczesnych gospodarstw intensywnych, mówi.

„Dziś gęstsze sadzenie na mniejszym obszarze tworzy większą wartość. Ale wyceniany jest tylko obszar. W rezultacie płatności nie odzwierciedlają rzeczywistych strat“, wyjaśnia Meseckas.

Płatności – według ustalonych stawek

W rzeczywistości, zgodnie z zatwierdzonymi zasadami i danymi dostarczonymi przez Ministerstwo Rolnictwa, płatności dla plantatorów jagód są ustalane według stałej stawki za hektar, w zależności od wielkości szkód. Na przykład plantatorzy truskawek, którzy ponieśli straty w wysokości 50–70%, otrzymują 580 euro za hektar. Oznacza to, że rekompensata nie zależy od dochodu gospodarstwa ani poniesionych strat, a jedynie od zadeklarowanego obszaru i procentu szkód.

MRF podkreśla, że rekompensata nigdy nie miała pokryć pełnego zakresu strat.

„Oczywiście nie jest to pełna rekompensata za straty, ale częściowa rekompensata mająca na celu pomóc rolnikom przynajmniej częściowo złagodzić trudności finansowe, których doświadczyli“, – odpowiedź ministerstwa stwierdza.

.

Ministerstwo zwraca również uwagę, że maksymalna dostępna kwota to 1,1 mln euro z UE i 2,2 mln euro z budżetu krajowego. Według ministerstwa kwoty płatności zostały ustalone po uwzględnieniu rentowności, kosztów i wpływu szkód na gospodarstwa, a także możliwości finansowych państwa.

Mali rolnicy czują się pominięci

Rolnicy twierdzą jednak, że system tak naprawdę nie pomaga im przetrwać trudnych sezonów.

„Stosunek państwa do drobnych rolników... oni umierają. Jesteśmy gospodarstwem rodzinnym, staramy się o konsumentów, ale kiedy nie otrzymujesz żadnej zachęty, jest to trudne – – mówi rozmówca z Żmudzi. Brak rekompensaty bezpośrednio ogranicza przyszłość gospodarstwa, mówi.

„Nadchodzi nowy sezon– jaki dochód zainwestować w nowy sezon? Trzeba obsadzić nowe obszary. Brak gotówki ogranicza ekspansję. Jesteś po prostu zmuszony do jeszcze większych cięć, ponieważ nie dostałem tego, co obliczyłem w zeszłym roku", mówi.

To nie pierwszy rok, w którym mechanizm rekompensat spotkał się z krytyką. Pan Meseckas zwraca uwagę, że tylko 48 gospodarstw otrzymało rekompensatę w 2024 r., podczas gdy znacznie więcej rolników poniosło straty.

„W tamtym czasie gospodarstwa, które poniosły szkody, po prostu nie spełniały pewnych wymogów biurokratycznych“, mówi członek LUAA.

>

Od 2024 r. nie tylko plantatorzy jagód, ale także plantatorzy warzyw nie otrzymają rekompensaty za całe zbiory zniszczone przez klęski żywiołowe. „Agrobite.lt“ pisał już nieco wcześniej o sytuacji E. Sasnauskasa, kiedy w 2024 r. ulewne deszcze zniszczyły 100% jego zbiorów, a straty wyniosły 700 000 euro, z czego nikt nie zrekompensował żadnej części.

Potrzebne są rozwiązania, ale jak dotąd tylko obietnice

„Gdybyśmy mogli mieć ubezpieczenie od mrozu, to byłaby inna sprawa. Nie wahałbym się wykupić ubezpieczenia od mrozu. Niestety, tylko rolnicy uprawiający zboża mogą wykupić ubezpieczenie od przymrozków, a my nie", mówi rolnik ze Żmudzi. Wtóruje mu A. Meseckas: „Wysłaliśmy zapytania i prośby do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi (MAA), aby zrównać wypłaty odszkodowań z tymi dla rolników uprawiających zboża. Ponieważ ci ostatni mają możliwość wykupienia ubezpieczenia, niektórzy nie wykupują ubezpieczenia, a następnie proszą o odszkodowanie, podczas gdy dla plantatorów jagód nie ma takich warunków.

MFW twierdzi, że szuka długoterminowych rozwiązań i rozważa środki zapobiegawcze, takie jak inwestycje w ochronę przed mrozem. To jest również to, co członek LUAA mówi, że słyszał.

„Słyszałem, że ministerstwo planuje program środków zapobiegawczych przeciwko mrozom. LUAA popiera ten pomysł, ponieważ rekompensaty są niskie i lepiej jest inwestować w opcje ochrony upraw, takie jak szklarnie tunelowe itp. Omówiono, że środek ten mógłby rozpocząć się jesienią, z obiecaną intensywnością finansowania do 80%. Zobaczymy, czy rzeczywiście tak będzie", mówi Meseckas.

Ale na razie rolnicy nie żyją obietnicami, ale liczbami – a dla wielu, jak pokazują tegoroczne rekompensaty, liczby te rodzą więcej pytań niż odpowiedzi.

Wideo