Jak przygotować zwierzę do systemu, który jeszcze nie istnieje?
Ostatnio miałem okazję pracować nad bardzo interesującym projektem poza Litwą. Dziś jest on wciąż w powijakach – nie ma ostatecznych rozwiązań, gotowych odpowiedzi, ani nawet pełnego zrozumienia ostatecznego kierunku systemu. Ale uważam, że samo pytanie, które rozpoczęło debatę, jest niezwykle interesujące.
Dziś w jednym regionie żyje około ośmiu tysięcy zwierząt mlecznych. Są one trzymane w wielu różnych gospodarstwach: niektóre małe, niektóre związane, inne bardziej nowoczesne. Zwierzęta są również bardzo heterogeniczne: różne typy, różna produktywność, różna orientacja genetyczna. Cały system rozwijał się w sposób fragmentaryczny na przestrzeni dziejów.
W tym samym czasie przyszłość jest już rozważana – koncentracja produkcji w jednym lub kilku nowoczesnych kompleksach. I tu zaczęło się najciekawsze pytanie.
W takich sytuacjach zazwyczaj koncentrujemy się na budowie, technologii, wyposażeniu, projektowaniu. Ale dość szybko zdaliśmy sobie sprawę, że jest jeszcze jedna kwestia, o której mówi się znacznie mniej: jaki rodzaj zwierzęcia wejdzie do tego nowego systemu za kilka lat?
Na pierwszy rzut oka odpowiedź może wydawać się prosta. Buduje się nowoczesny kompleks, wprowadza się zwierzęta i system działa. W praktyce jednak to właśnie tutaj często zaczynają się największe trudności. Ponieważ nowoczesna infrastruktura sama w sobie nie tworzy nowoczesnego zwierzęcia.
Kiedy nowy system wprowadza bardzo heterogeniczne stado o różnych rozmiarach, typach metabolicznych, produktywności, reprodukcji, adaptacji do intensywnego systemu, szybko pojawia się chaos biologiczny i zarządczy. Niektóre zwierzęta są mniej zdolne do przystosowania się do nowych warunków przetrzymywania, problemy reprodukcyjne nasilają się, wzrasta liczba wylęgów, a stado staje się trudne w zarządzaniu.
I wtedy zaczynasz zdawać sobie sprawę, że przejście między starym a nowym systemem jest w rzeczywistości oddzielną fazą, wymagającą własnej strategii. W tym miejscu nasze dyskusje zaczęły dotyczyć nie tylko kompleksów, ale także przygotowania zwierzęcia do samej transformacji.
Innymi słowy, czy możliwe jest rozpoczęcie przygotowań do nowoczesnego systemu, zanim się on pojawi?
I czy możliwe jest uformowanie w okresie przejściowym takiego typu zwierzęcia, które:
– bardziej stabilny biologicznie;
– bardziej przystosowany do nierównych warunków;
zmniejszyć ryzyko reprodukcyjne;
– pozwalają na homogenizację stada;
– a jednocześnie nie zamykać przyszłych opcji?
To ostatnie pytanie wydaje mi się jednym z najważniejszych w tym projekcie. Ponieważ dziś nikt nie może jeszcze w pełni powiedzieć, jaki będzie ostateczny system za pięć lub dziesięć lat. Być może będzie to bardzo intensywna produkcja mleka. Być może większy nacisk zostanie położony na komponenty. Być może zmienią się warunki ekonomiczne, sytuacja paszowa lub modele zarządzania. Dlatego próba zamknięcia systemu w jednej trajektorii genetycznej bardzo sztywno dzisiaj może być błędem.
Do tego dochodzi jeszcze jeden bardzo ważny aspekt: rozwój infrastruktury prawie nigdy nie przebiega idealnie zgodnie z planem. Budowa kompleksów może zostać opóźniona, projekty mogą ulec zmianie, a okres przejściowy może trwać dłużej niż pierwotnie planowano. I jest jeszcze jedna ważna myśl: zwierzę w okresie przejściowym musi być nie tylko gotowe na przyszły system. Musi być również wystarczająco stabilne na wypadek, gdyby musiało pracować w obecnych warunkach przez jakiś czas.
nie blokować drogi do przyszłych kierunków genetycznych;
pozwalać systemowi pozostać elastycznym;
tolerować nierówności w zarządzaniu;
– a jednocześnie nie tracić funkcjonalności, nawet jeśli część transformacji zostanie przedłużona.
To całkowicie zmienia perspektywę myślenia.
Nagle zaczynasz patrzeć nie tylko na mleko czy wskaźniki, ale także na:
bezpieczeństwo wycielenia;
– zdolności adaptacyjne zwierzęcia;
– podatność na błędy w zarządzaniu;
– długowieczność;
– stabilność metaboliczna;
– jednolitość stada;
– elastyczność systemu.
I jest jeszcze pytanie, które moim zdaniem jest nadal niedostatecznie dyskutowane w hodowli bydła mlecznego: czy istnieje typ zwierzęcia, który jest bardziej odporny na transformację?
Dyskusje zaczęły iść w różnych możliwych kierunkach – rozważanie przejściowych strategii krzyżowania, poszukiwanie bardziej funkcjonalnych lub stabilnych typów, analiza różnych modeli biologicznych. Nie chodzi jednak o konkretną rasę czy konkretne rozwiązanie. Liczy się samo myślenie. Dziś dużo mówimy o budowie ferm, robotach, wentylacji, sprzęcie, produktywności. Ale wraz z pytaniem o to, jaki system budujemy, coraz częściej pojawia się inne pytanie – jaki rodzaj zwierzęcia zamierzamy wprowadzić do tego systemu za kilka lat.