Ceny ropy wzrosły o ponad 5% w związku z rosnącymi obawami o blokadę cieśniny Ormuz.

Asociatyvi nuotr.

Ceny ropy wzrosły we wtorek o ponad pięć procent, ponieważ sojusznicy odrzucili żądanie Donalda Trumpa dotyczące pomocy w zakresie bezpieczeństwa w kluczowej cieśninie Ormuz, a Iran kontynuował represje wobec swoich sąsiadów eksportujących ropę.

Skok cen ropy nastąpił po poniedziałkowym gwałtownym spadku po tym, jak szef Międzynarodowej Agencji Energii (IEA) powiedział, że w razie potrzeby można wykorzystać więcej zapasów.

W tym czasie większość akcji kontynuowała poniedziałkowy trend wzrostowy, a zainteresowanie spółkami technologicznymi wzrosło po tym, jak „Nvidia“ ogłosiła plany wygenerowania co najmniej 1 biliona USD przychodów do końca 2027 r.

.

Inwestorzy oczekują również na szereg decyzji banków centralnych w tym tygodniu. Analitycy twierdzą, że można spodziewać się ponownych podwyżek stóp procentowych, aby zrównoważyć możliwy wzrost inflacji spowodowany wzrostem cen ropy.

Australia ogłosiła we wtorek, że zwiększyła koszty pożyczek z powodu "gwałtownego wzrostu cen paliw".

W weekend Trump wezwał sojuszników w Europie i innych krajach do pomocy w otwarciu cieśniny Ormuz, która została skutecznie zamknięta przez Republikę Islamską, mówiąc, że zabezpieczenie drogi wodnej "zawsze będzie wysiłkiem zespołowym, a teraz będzie".

Ale sojusznicy wylali zimną wodę na nadzieje prezydenta USA w poniedziałek, a kanclerz Niemiec Friedrich Merz powiedział, że wojna, która wybuchła po amerykańsko-izraelskich atakach na Iran, "nie była sprawą NATO"; Wielka Brytania, Hiszpania, Polska, Grecja i Szwecja również zdystansowały się od wezwań Trumpa.

Australia i Japonia również zdecydowały się nie wnosić swojego wkładu.

Prezydent USA powiedział w niedzielę Financial Times, że NATO stanie w obliczu "bardzo złej" przyszłości, jeśli sojusznicy odmówią pomocy, a w poniedziałek podobno poprosił o przełożenie spotkania z chińskim przywódcą Xi Jinpingiem w tej sprawie o około miesiąc.

Ponieważ rynki nie wykazują żadnych oznak zakończenia kryzysu w najbliższym czasie, ceny obu głównych gatunków ropy gwałtownie wzrosły. Zarówno ceny ropy "West Texas Intermediate", jak i "Brent" wzrosły o ponad 5% do ponad 100 USD za baryłkę, po czym nastąpił niewielki spadek.

Spadły w poniedziałek po tym, jak szef MAE Fatih Birol wskazał, że kraje członkowskie „mogą otworzyć więcej strategicznych rezerw ropy naftowej, jeśli zajdzie taka potrzeba“, mimo że już w zeszłym tygodniu zgodziły się wprowadzić na rynek rekordowe 400 milionów baryłek ropy naftowej.

Ceny akcji nadal rosną

Handlowców rozweseliła również wiadomość z serwisu śledzenia statków Marine Traffic, że pakistański tankowiec stał się pierwszym nieirańskim tankowcem, który przepłynął przez cieśninę Ormuz z włączonym automatycznym systemem transpondera.

Ataki na obiekty naftowe na Bliskim Wschodzie nie ustały. Katar podobno przechwycił pociski rakietowe, chociaż we wtorek w Doha słychać było eksplozje, a tankowiec u wybrzeży Omanu został trafiony "nieznanym pociskiem".

W tym samym czasie Izrael poinformował o "szerokiej fali ataków" w Teheranie i atakach na Hezbollah w stolicy Libanu, Bejrucie.

W poniedziałek drony uderzyły w główne pola naftowe w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Iraku, a we wtorek rano dron i pocisk rakietowy zaatakowały ambasadę USA w Bagdadzie, powiedział urzędnik ds. bezpieczeństwa.

Gwałtowny wzrost cen ropy naftowej nadal nie miał wpływu na ceny akcji. Na giełdach azjatyckich ceny akcji wzrosły, do czego przyczyniło się ogłoszenie przez Nvidię planów dotyczących zysków, co pozwoliło inwestorom odetchnąć od wydarzeń na Bliskim Wschodzie.

Seul wyróżniał się pod względem tempa wzrostu, a jego indeks podskoczył o około 50 procent od początku roku, a przed rozpoczęciem wojny odnotowano tam wzrost o ponad jeden procent. Podobny wzrost odnotowano w Tajpej, gdzie na giełdzie notowany jest gigant mikroprocesorowy „TSMC“

.

Ceny akcji gwałtownie wzrosły również w Hongkongu, Sydney, Singapurze, Bombaju, Bangkoku, Dżakarcie i Manili, podczas gdy w Tokio i Szanghaju spadły.

Na otwarciu Londyn odnotował wzrost, podczas gdy Paryż i Frankfurt spadek.

Wszystkie trzy główne indeksy na Wall Street zakończyły dzień znacznie wyżej niż na początku.

Wideo