Miliony ILTE: pomoc rolnikom czy tylko gra liczbowa?

Asociatyvi nuotr.

ILTE liczy dziesiątki milionów euro na rolnictwo. Jednak sama instytucja przyznaje, że do tej pory nie udzielała pożyczek rolnikom. Oznacza to, że banki i inne instytucje finansowe dostarczają rolnikom prawdziwe pieniądze, a ILTE działa jako pośrednik. Kluczowe pytanie jest więc proste: czy państwo liczy prawdziwą pomoc dla rolników, czy pieniądze, których samo nie pożycza?

Liczby są, jasności nie ma

„W 2025 r. klientom rolnym udostępniono 31 mln euro w ramach podpisanych umów, a zaangażowanie ILTE pomogło przyciągnąć dodatkowe 64 mln euro od partnerów finansujących“, – odpowiedział na zapytanie wysłane przez portal „Agrobite.lt“ dotyczące finansowania dla rolników.

Po kolejnym zapytaniu urząd podaje dalsze liczby: „4,6 mln euro na pożyczki ILTE w 2025 r., z dodatkowym wkładem w wysokości 1,9 mln euro od partnerów finansujących“

>

Różne liczby są przedstawiane w tym samym cyklu odpowiedzi, ale nie podano jasnego wyjaśnienia, dlaczego się różnią.

Jednocześnie ILTE przyznaje, że do tej pory nie udzielała bezpośrednich pożyczek rolnikom; finansowanie odbywa się za pośrednictwem banków i innych instytucji finansowych, a sama instytucja udziela głównie gwarancji. Innymi słowy, prawdziwe pieniądze są dostarczane rolnikom przez partnerów finansowych, a ILTE działa jako ogniwo pośrednie w celu zmniejszenia ich ryzyka.

Bronis Ropė, przewodniczący sejmowej komisji ds. obszarów wiejskich, ujął to dosadnie: "ILTE niczego nie przydziela, a jedynie redystrybuuje. Otrzymuje pieniądze od niektórych instytucji, redystrybuuje je i na tym kończy się ich praca".

Istnieją więc co najmniej trzy różne liczby dotyczące finansowania - 31 milionów euro, 4,6 miliona euro i 61,9 miliona euro - ale która z nich faktycznie odzwierciedla finansowanie, które dotarło do rolników, pozostaje niejasne.

Pomoc czy efekt public relations?

Nie brakuje krytyki ze strony polityków. Parlamentarzysta Kęstutis Mažeika jest bardzo sceptyczny wobec ILTE: "Przypomina mi to pogodę – ciągle obiecują, że będzie padać, ale tak się nie dzieje, albo bardzo symbolicznie. To nie ma żadnego efektu.

Powiedział, że ogłoszone kwoty nie odzwierciedlają rzeczywistej sytuacji w sektorze: „Dla osoby z miasta 31 milionów euro wydaje się ogromną kwotą, ale w rzeczywistości jest to bardziej ćwiczenie public relations. Prawdopodobnie można policzyć na palcach liczbę gospodarstw, którym taka suma mogłaby pomóc. To niewielka mniejszość, która z pewnością nie pomoże sektorowi.

Jak twierdzi, obecna sytuacja w rolnictwie wymaga zastrzyku zupełnie innej wielkości: "Potrzebne byłoby co najmniej kilkaset milionów, aby sektor mógł normalnie oddychać".

Doświadczenia rolników: „usługi istniały tylko na papierze“

Gedas Špakauskas, wiceprzewodniczący Litewskiego Związku Rolników (LŪS), ma podobny pogląd na sytuację.

Powiedział, że po restrukturyzacji Funduszu Gwarancji Kredytów Rolnych kilka lat temu, finansowanie dla rolników stało się trudniejsze.

Rolnicy, jak powiedział, często wybierali łatwiejszą drogę zaciągania pożyczek bezpośrednio w bankach, nawet na droższych warunkach: „Łatwiej było udać się do własnego banku i tam zorganizować pożyczkę niż korzystać z usług ILTĖ.

Pozostaje również ostrożny co do ogłoszonych liczb dotyczących finansowania: „Być może dotarło do rolnictwa, ale trzeba spojrzeć na to, czy było to kilka dużych projektów. Ale w rzeczywistości 31 milionów euro to bardzo mało. Powinno to być co najmniej 100 milionów euro. Nie mówimy o pomocy, mówimy o pożyczkach. Jednak rolnicy będą musieli je spłacić. Gdyby to była pomoc, można by powiedzieć, że była dobra, ale kiedy mówimy o pożyczkach, to jest to bardzo mało.

System jest wciąż w powijakach

Poseł Valius Ąžuolas postrzega sytuację jako okres przejściowy. Powiedział, że po połączeniu instytucji (tj. Funduszu Gwarancji Kredytów Rolnych i Invega) pojawiło się wiele problemów, które wciąż są rozwiązywane: "Szukamy szyjki butelki, gdzie działania ILTE są w stagnacji i jak możemy pomóc rolnikom.">

Jednym z głównych wyzwań jest brak kapitału obrotowego, który szacuje się na około 1,3 miliarda euro. Podkreśla, że model ILTE się zmienia – już w maju przechodzi na pożyczki bezpośrednie, odchodząc od łańcucha pośredników i obecnie wprowadza nowe instrumenty, które zostaną wdrożone przez samą ILTE. 

„ 40 milionów euro na pierwsze programy to tylko punkt wyjścia. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że to nie wystarczy", mówi eurodeputowany, dodając raczej optymistycznie: "ILTE musi jako pierwsze przyjść z pomocą rolnikom. Teraz niestety banki każą nam nosić żelazne buty, aby otrzymać pożyczkę, czy to na zakup maszyn, czy na kapitał obrotowy. Dlatego ILTE musi być bankiem, który nie każe nosić butów, ale maksymalnie ułatwia uzyskanie kredytu.

Oczekiwania i rzeczywistość wciąż stoją w sprzeczności

Chociaż ILTE zamierza stać się prawdziwym krajowym bankiem rozwoju i planuje rozpocząć bezpośrednie udzielanie pożyczek, jego rola w rolnictwie pozostaje ograniczona. Jak sama przyznaje, decyzje kredytowe instytucji są podejmowane przez jej partnerów finansowych, a ona sama określa jedynie ogólne warunki i udziela gwarancji.

W chwili obecnej organizacje rolnicze i niektórzy politycy kwestionują, czy taki system rzeczywiście rozwiązuje główny problem, jakim jest dostęp do finansowania.

„Widzimy i słyszymy od samych rolników, że desperacko potrzebują poduszki finansowej. Możliwe, że te same większe farmy zostaną wkrótce dotknięte falą zamknięć. Sytuacja jest złowieszcza i nie widzę skutecznego rozwiązania, – K. Mažeika podsumowuje sytuację.

Główne pytanie brzmi zatem, czy ILTE stanie się prawdziwym źródłem finansowania, czy też nadal będzie systemem, który liczy miliony, ale ich nie pożycza.

Wideo