W przypadku rolników pracujących poniżej kosztów produkcji, MAF mówi: "Nie ma oddzielnych środków".
Litewski sektor ziemniaczany stoi w obliczu bardzo trudnej sytuacji w tym sezonie, z niskimi cenami, nadwyżką na rynku europejskim i rosnącym importem. Plantatorzy otwarcie mówią o pracy poniżej kosztów, rozważają wycofanie się z programu National Quality Product (NQP), a nawet całkowitą rezygnację z produkcji ziemniaków. Jednocześnie Ministerstwo Rolnictwa (MAA) przyznaje, że nie ma żadnych samodzielnych środków dla sektora ziemniaczanego.
Derlus nie jest zadowalający
Hodowca ziemniaków Edas Sasnauskas nie posadził w tym roku żadnych wczesnych ziemniaków. Jego gospodarstwo uprawia tylko ziemniaki spożywcze - około 125 ha. Średni plon wyniósł około 30 ton z hektara, ale mówi, że nie jest zadowolony z tych wyników.
„Sprzedaż jest trudna, ponieważ rynek jest zalany ziemniakami z Polski i Niemiec – tanimi, niepewnego pochodzenia, uprawianymi w niepewnych warunkach i traktowanymi chemikaliami. Na Litwie stosowanie takich substancji jest zabronione, ale takie ziemniaki nadal trafiają do supermarketów" - mówi E. Sasnauskas.
Nadmiar ziemniaków na rynku europejskim wywiera presję na cały sektor. Jest to szczególnie widoczne w cenach.
„Nie mamy ceny – ponieważ nie możemy nawet wprowadzić ich na rynek. Ale w sklepach widzimy 19 centów za kilogram. Kiedy koszt ziemniaków wynosi 22– 25 centów, jest to wyraźny dumping cenowy. To zabija resztę litewskich rolników" - mówi plantator.
Wyjście z systemu NFP po 15 latach
E. Sasnauskas twierdzi, że wycofał się z systemu NKP po 15 latach uczestnictwa. Głównym powodem był wymóg stosowania co najmniej 30% kwalifikowanego materiału siewnego.
„To jest korupcyjny układ. W 2022 r. Ministerstwo Rolnictwa wprowadziło takie wymogi, że rolnicy nie mogą już realnie w nim uczestniczyć. Gdybym spełnił je w tym roku, moja strata wyniosłaby około 150 000 euro", mówi rolnik.
Powiedział, że ten wymóg „zamyka drzwi“ lokalnym hodowcom i faworyzuje importerów nasion. Jakie są jego plany na przyszłość? Czy zamierza zmniejszyć powierzchnię upraw ziemniaków?
„50/50 rozważamy, czy w ogóle sadzić ziemniaki. Nie da się pracować przy tych cenach", mówi bez ogródek.
Praca poniżej kosztów
Inny plantator ziemniaków, Linas Pukelis, przeznaczył w tym roku 30 ha na wczesne ziemniaki. Wiosną uprawy zostały trzykrotnie dotknięte mrozem, a zbiory były opóźnione, ale później, według rolnika, było to „normalne dla wczesnego ziemniaka“.
.
W sumie jego gospodarstwo produkuje około 208 ha ziemniaków. Jednak marketing jest również trudny.
„Niska cena, niewielu ludzi jej potrzebuje, więc sytuacja jest trudna. Jesteśmy pod bardzo silną presją nadwyżki UE – sprzedajemy znacznie poniżej kosztów“, – mówi L. Pukelis.
.
Jest nadal zaangażowany w system NCP, ale rozważa odejście.
„Wymóg 30% kwalifikowanego materiału siewnego jest bardzo drogi. Otrzymujemy mniej z systemu niż nas to kosztuje", mówi, dodając, że jeśli sytuacja się nie zmieni, zmniejszy swój areał ziemniaków.
Ale nie będzie możliwe dokonanie znaczących redukcji ze względu na różne zobowiązania, które ma.
Stowarzyszenie: za wcześnie na ogłaszanie kryzysu, ale ryzyko jest wysokie
Paul Andriejavas, przewodniczący Litewskiego Stowarzyszenia Producentów Warzyw (LDAA), potwierdza, że nadwyżka ziemniaków w Niemczech i Polsce ma bezpośredni wpływ również na Litwę.
„Od października zarówno Niemcy, jak i Polska wysypują ziemniaki, zwłaszcza w gospodarstwach bez zaplecza magazynowego. Znalazło to również odzwierciedlenie w litewskich supermarketach – można było znaleźć polskie, belgijskie ziemniaki“, – powiedział.
.
Według pana Andrieva, obecna zimna pogoda nieznacznie dostosowuje ceny, ponieważ niektóre gospodarstwa tracą produkty o jakości rynkowej, ale jest zbyt wcześnie, aby mówić o powrocie do poziomów cen z poprzednich lat.
„Kryzys– może być zbyt mocnym słowem, ale zagrożeń jest wiele. W najbliższej przyszłości przekonamy się, czy gospodarstwa będą w stanie podźwignąć się finansowo", mówi szef stowarzyszenia.
Jeśli chodzi o zmiany w systemie PCP, mówi, że nie ma jednoznacznej oceny, ale sytuacja wymaga korekty – istnieje potrzeba rozmowy o sadzeniakach ziemniaka, cenach, a także certyfikacji.
„Istnieją problemy, które zostaną rozwiązane w odpowiednim czasie. Miejmy nadzieję, że sytuacja się unormuje", podsumowuje z nadzieją prezes LDAA.
Ministerstwo: brak odrębnych środków dla ziemniaków
MFW zwraca uwagę, że w tym okresie programowania ziemniaki NPC są wspierane w ramach programu ekologicznego "Zrównoważony program owoców, jagód i warzyw" (SFP), który przewiduje płatność wyrównawczą w wysokości 337 euro/ha. Obecnie trwają procedury mające na celu ustanowienie odrębnej stawki rekompensaty specjalnie dla ziemniaków NKP.
MRF przyznaje jednak, że nie ma oddzielnych środków dla samego sektora ziemniaków. Nacisk kładziony jest na cały sektor owoców i warzyw, ze wspólnymi środkami inwestycyjnymi, ubezpieczeniowymi i zarządzania ryzykiem.
Na pytanie Ministerstwa, czy zauważono wycofywanie się rolników z programu PCP, Dział Public Relations i Współpracy wskazał, że porównując dane z 2024 r. i 2025 r., liczba producentów ziemniaków objętych PCP pozostała podobna (odpowiednio 45 i 46), a nawet wielkość produkcji rosła: w 2024 r. plony wyniosły 7 394,6 t, w 2025 r. plony wyniosły 7 287,9 t.
.
Sami producenci ziemniaków uważają jednak, że bez realnych rozwiązań ekonomicznych – przeglądu cen, kontroli importu i wymogów PCP – przyszłość sektora pozostaje bardzo niepewna.
Podczas gdy statystyki liczone są w salach lekcyjnych, straty liczone są na polach. Jeśli nie pojawią się żadne rozwiązania, może to być ostatni sezon dla niektórych producentów ziemniaków.