Zawirowania w statystykach ILTE: mało odrzuceń czy mało zgłoszeń?

Asociatyvi nuotr.

Krajowy bank rozwoju ILTE ogłasza, że w 2025 r. na 297 wniosków w sektorze rolnym odrzucono tylko 3. To zaledwie jeden procent, co daje wrażenie, że finansowanie jest łatwo dostępne dla rolników. Ale czy liczba ta odzwierciedla pełną rzeczywistość?

Odpowiedzi udzielone przez ILTE pokazują ważny szczegół: instytucja ocenia tylko wnioski, które do niej dotarły. Tymczasem partnerzy finansujący – banki i unie kredytowe, podejmują decyzje o przyznaniu pożyczek. Co więcej, samo ILTE wskazuje, że sugeruje, aby statystyki dotyczące wniosków odrzuconych lub niedotartych przez partnerów finansujących kierować do samych instytucji finansowych. Czy oznacza to, że w jednym miejscu nie ma pełnego obrazu tego, ilu rolników faktycznie nie otrzymuje finansowania?

System widzi tylko część procesu

Przedstawiciele litewskich unii kredytowych (LCU) potwierdzają, że proces finansowania jest znacznie bardziej złożony niż sugerują oficjalne statystyki.

„Nie jest to proces jednoetapowy. Projekty są najpierw oceniane przez Krajową Agencję Płatniczą, a następnie przez instytucje finansowe", komentuje Kristina Dovidonienė, kierownik projektu w Departamencie Kredytów Litewskiej Centralnej Unii Kredytowej.

Mówi ona, że projekty, które są już „wystarczająco dobrze przygotowane” zazwyczaj docierają do ostatecznej oceny, więc nie ma wielu negatywnych decyzji na tym etapie. Głównym problemem jest jednak to, co jest pomijane na tym etapie.

„Nie mamy pełnego wglądu w poprzednie etapy – ilu potencjalnych wnioskodawców decyduje się w ogóle nie kontynuować“, – przyznaje.

Aplikacje znikają jeszcze przed oceną

Fakt, że niektórzy rolnicy „rezygnują“ nawet przed przeprowadzeniem oficjalnej oceny, potwierdzają również konsultanci finansowi.

„Czasami sami rolnicy wycofują swoje wnioski. Czasami kierownicy instytucji kredytowych są informowani, że taki rolnik nie otrzyma gwarancji, więc jedyną rzeczą do zrobienia jest wycofanie wniosku", mówi Ignas Jankauskas, doradca finansowy i szef MB „Skaičiai žemdirbiams“.

.

Podkreśla jednak, że sam bezpośrednio nie odnotował takich przypadków, ale słyszał o nich od uczestników rynku.

To, jak mówi, może wyjaśniać, dlaczego prawie nie ma oficjalnych odrzuceń – często tylko te projekty, które z góry są uważane za "bezpieczne", trafiają do ILTE.

I. Jankauskas zwraca uwagę na jeszcze jeden ważny aspekt - selekcję wniosków przed ich złożeniem.

„Najprawdopodobniej wysyłane są tylko wysoce zabezpieczone projekty, przyjmuje się najmniejszą gwarancję, aby uzyskać rekompensatę odsetek“, – mówi, wyjaśniając, że oznacza to, że niektórzy rolnicy są eliminowani z systemu jeszcze przed udostępnieniem oficjalnych statystyk.

„W rolnictwie jest tak, że kredyt można dostać tylko wtedy, gdy ma się gwarancję, więc instytucje kredytowe biorą najmniejszą gwarancję, za którą kredytobiorca musi zapłacić, a dopiero potem można ubiegać się o rekompensatę odsetek“, wyjaśnia ekspert.

Wielkość wniosków i zaufanie spadają

Kolejnym sygnałem budzącym wątpliwości jest ogólny spadek aktywności w zakresie finansowania.

„Sama aktywność aplikacyjna spadła do historycznych minimów. Cofnęliśmy się o prawie 10 lat z udzielaniem gwarancji,– mówi I. Jankauskas.

.

Może to nie być oznaką poprawy, ale raczej oznaką malejącego zaufania do systemu, powiedział.

Członek Sejmu Valius Ąžuolas również potwierdza ten trend: „Wcześniej pożyczano rolnictwu około 120 milionów euro rocznie, teraz – 20– 30 milionów euro.“

.

Bronis Ropė, przewodniczący sejmowej komisji ds. obszarów wiejskich, również wątpi w oficjalne dane.

„Być może tylko trzy z wniosków, które zostały już zaakceptowane, zostały odrzucone, a ile nie zostało zaakceptowanych – nie jest jasne “, – mówi.

>

Jednocześnie poseł Kęstutis Mažeika zwraca uwagę, że niektórzy rolnicy w ogóle nie ufają systemowi.

„Wiele gospodarstw nie oczekuje dofinansowania, nie spełnia określonych kryteriów i nie chce zawracać sobie głowy powtarzaniem procedur“, – mówi.

Czy państwo w ogóle zna prawdziwą liczbę?

„Myślę, że nie i być może nawet nie chce wiedzieć“, – mówi K. Mažeika.

W tym samym czasie poseł V. Ąžuolas podaje zupełnie inną skalę: „Ankieta, choć niewielka, pokazuje, że rolnictwu brakuje obecnie ponad miliard euro.“

.

Te liczby nie pasują do siebie. Z jednej strony – oficjalne dane o zaledwie trzech odrzuconych wnioskach, z drugiej – politycy nazywają lukę w finansowaniu miliardami.

Dane są podzielone między różne instytucje - banki, unie kredytowe i organy państwowe, a niektórzy rolnicy mogą zrezygnować z procesu, zanim oficjalne statystyki będą dostępne. Czy więc system naprawdę działa skutecznie, gdy widoczny jest tylko wąski przegląd całej sytuacji?

Wideo