Dane ILTĖ: 95% małych gospodarstw, ale ile z nich otrzymało pożyczki?
ILTĖ, który stara się o status Narodowego Banku Rozwoju, twierdzi, że ponad 95% jego klientów rolnych to małe i średnie gospodarstwa rolne. Ale ilu z nich faktycznie uzyskuje dostęp do finansowania, pozostaje niejasne. Instytucja nie dostarcza kluczowych danych: ilu rolników złożyło wnioski, ilu otrzymało pożyczki, a ilu pozostało poza systemem. Czy więc procent bez kontekstu w ogóle coś mówi?
Procent jest – poza bazą
ILTE wskazuje, że „ponad 95% klientów rolnych to małe lub średnie gospodarstwa“. Organ nie podaje jednak jednocześnie, ile takich gospodarstw złożyło wnioski, ile otrzymało dofinansowanie, a ile zostało odrzuconych. Co więcej, zapytany bezpośrednio o cały łańcuch finansowania, ILTE odpowiada, że nie posiada części danych lub sugeruje skontaktowanie się ze swoimi partnerami finansowymi.
Renata Vilimienė, przewodnicząca Litewskiego Stowarzyszenia Średnich Gospodarstw Mleczarskich (LAMF), mówi, że sama definicja "małego gospodarstwa" może się znacznie różnić.
„Czym według ciebie jest małe gospodarstwo? Dla mnie małe gospodarstwo to dziś do 30 krów. Być może ILTE uważa, że małe gospodarstwo to 100 lub nawet 200 krów. Jak im wygodnie, tak mówią" - mówi, dodając, że może to być powodem wartości procentowych, które mogą nie odzwierciedlać rzeczywistości.
Kredyty niedostępne dla małych gospodarstw mlecznych
Według pani Vilimiene, rzeczywista sytuacja w sektorze mleczarskim jest znacznie bardziej złożona niż sugerują to oficjalne dane.
„Niemożliwe jest, aby małe gospodarstwo otrzymało pożyczkę, ponieważ nie ma środków finansowych na jej spłatę"“ mówi, podając prosty przykład: „Jeśli ktoś ma 10 krów, otrzymuje około 300– 400 euro miesięcznie. To nie wystarcza nawet na paszę. Nie ma mowy o pożyczce dla takiego gospodarstwa.
Nawet nieco większe gospodarstwa balansują na krawędzi przetrwania, mówi:
„Jeśli ktoś ma około 30 krów, dostaje około 3000 euro miesięcznie. Sama pasza kosztuje około 1800 euro miesięcznie. Co zostaje?
Rzeczywistość rolników: banki odmawiają, ILTĖ – też
Marius, właściciel małego gospodarstwa z okręgu Vilkaviskis, mówi, że uzyskanie pożyczki dla drobnych rolników jest nadal trudne.
„W zeszłym roku duże banki natychmiast odrzuciły mój wniosek i dostałem pożyczkę tylko od unii kredytowej – i to nie w moim okręgu“, – mówi i kontynuuje: „W tym roku szukam finansowania na nowy zakup – kombajnu zbożowego. Złożyłem wniosek do ILTE – nie zgodzili się. Gospodarstwo jest małe, mam już zobowiązania, ekspansja jest duża, ale odrzucili mój wniosek, a nawet doradzili mi, abym udał się do innych banków i kredytodawców.
Marius kwestionuje wizerunek, jaki kreuje ILTE.
„Zgodnie z zasadami, powinni mnie finansować, jeśli mam co najmniej jeden odrzucony wniosek z banku. Mój wniosek został już odrzucony przez jeden bank, ale został również odrzucony przez samo ILTE. Trwają negocjacje z inną instytucją kredytową. Mam nadzieję, że zakończą się one sukcesem i ILTE zwróci mi przynajmniej odsetki" - zauważa rolnik. Mówi, że nie jest łatwo uzyskać pożyczkę na małe gospodarstwo, ale jest to możliwe, trzeba tylko dobrze szukać i ciężko pracować.
„95%“ może oznaczać bardzo niewiele
Vytautas Buivydas, wiceprzewodniczący Litewskiego Związku Młodych Rolników i Młodzieży, również podnosi kwestię interpretacji danych liczbowych.
„Przedstawiają, że klientami są małe i średnie gospodarstwa, ale jaka jest próba? Ilu jest rolników na Litwie - 100 tysięcy? Jeśli 1000 gospodarstw otrzyma pożyczkę, ile z nich jest objętych tym 1%?" - zastanawia się. Mówi, że bez kontekstu takie liczby mogą wprowadzać w błąd: "W przypadku braku szerszego obrazu, procenty nic nie mówią.
Politycy widzą podobny problem. Poseł Bronis Ropė przyznaje, że nie ma jasnych danych na temat finansowania małych gospodarstw: „Nie mogę powiedzieć, nie mam takich danych. Może Ministerstwo Rolnictwa powinno.
.
W tym samym czasie Valius Ąžuolas wskazuje na wspólny problem: „Litwa wyróżnia się w Europie pod tym względem – dostęp do kapitału dla małych przedsiębiorstw jest jednym z najtrudniejszych w UE.“
>Według przedstawicieli rolników, problem nie jest tylko kwestią statystyk, ale ma bezpośredni wpływ na przyszłość sektora.
„Te gospodarstwa, które nie otrzymują inwestycji, stają się niekonkurencyjne i odchodzą“, mówi V. Buivydas, podczas gdy R. Vilimienė podsumowuje sytuację jeszcze mocniej: „Dobre czasy nadejdą dla dużych, ale na pewno nie dla małych. Mali pracują dziś tylko po to, by przetrwać.
Parlamentarzysta K. Mažeika zwraca uwagę, że nie ma potrzeby stawiania dużych, średnich i małych gospodarstw przeciwko sobie, ale podkreśla, że pole gry musi być równe.
„Jeśli małe lub średnie gospodarstwo wytwarza taką samą wartość dodaną pod względem wielkości, nawet jeśli proporcjonalnie mniejszą, to nadal nie powinno to być kryterium uniemożliwiającym otrzymanie wsparcia. Wręcz przeciwnie, należy je wspierać" - argumentuje polityk. Jednak zdaniem rozmówców dzisiejsza rzeczywistość wygląda inaczej.