Czy Litwa jest gotowa na uprawę soi? Deklaracje rządu różnią się od działań
Na Litwie powierzchnia upraw soi rośnie w ostatnich latach. Ponadto Ministerstwo Rolnictwa (MAA) przedstawia tę uprawę jako korzystną pod względem agronomicznym i zrównoważoną środowiskowo. Jednak wywiad z Sauliusem Daniulisem, wiceprzewodniczącym Litewskiego Stowarzyszenia Gospodarstw Ekologicznych (LEŪA), oraz odpowiedzi samego ministerstwa pokazują, że rzeczywista polityka promowania uprawy soi jest nadal bardzo fragmentaryczna. Brakuje w niej strategicznych rozwiązań i konkretnych inwestycji promujących rozwój sektora.
Realna sytuacja
MFW stwierdza, że soja jest uważana za działalność wspieraną, ponieważ należy do grupy roślin wysokobiałkowych, która jest objęta wsparciem związanym z produkcją i kwalifikuje się do płatności bezpośrednich. Jednak udzielone odpowiedzi pokazują, że soja nie jest zidentyfikowana jako uprawa strategiczna. Chociaż oficjalnie stwierdza się, że ma ona zasadnicze znaczenie dla lokalnej produkcji pasz.
„Nie ma zniżek na nasiona soi, ani żadnych premii za jej uprawę. Przynajmniej dobrze, że obecny minister rolnictwa zwrócił na to uwagę i zaczyna mówić, że Litwa nie uprawia i nie produkuje pasz białkowych" - zauważa Daniulis.
Wszystkie środki wsparcia wymienione przez ministerstwo – od płatności bezpośrednich po ekoprogramy lub programy inwestycyjne – mają charakter ogólny i mają zastosowanie do szerokiej gamy upraw i gospodarstw. Wiceprzewodniczący LEŪA ubolewa, że rolnicy uprawiający soję nie mają żadnej wyłączności, aby zachęcić ich do większego rozwoju.
Stagnacja w rozwoju sektora
„Powierzchnia upraw soi na Litwie i liczba wnioskodawców rosną. W 2023 r. 33 wnioskodawców zadeklarowało 1 418,66 ha. W 2024 r. 40 wnioskodawców zadeklarowało 1139,36 ha. A w 2025 r. aż 135 wnioskodawców zadeklarowało 2605,42 ha upraw soi, zgodnie ze statystykami dostarczonymi przez Ministerstwo Rolnictwa.
Ale ten skok – jest bardziej wynikiem reagowania rolników na rynek i jego potrzeby niż zasługą Ministerstwa Rolnictwa.
Zakres środków wymienionych przez ministerstwo w celu rzekomego promowania produkcji soi, od zakładania młodych rolników po fundusze inwestycyjne, nie jest ukierunkowany na rozwój sektora. Czego więc oczekuje się od ministerstwa?
„Chciałbym, aby ustalono jasny termin, kiedy ostatecznie wycofamy GMO z pasz dla zwierząt, aby Litwa mogła się opamiętać. Jeśli nie pozwalamy na uprawę pasz GMO, dlaczego pozwalamy na ich kupowanie od wszelkiego rodzaju „szrotów“ – Argentyny itp. Przecież karmimy taką paszą GMO nasze zwierzęta, a potem nasi ludzie jedzą ich mięso...“, – zastanawia się S. Daniulis i dodaje, że chciałby widzieć silniejsze wsparcie finansowe ze strony Ministerstwa Rolnictwa zarówno dla upraw soi, jak i dla przetwórstwa.
„Spółdzielnie, które łączą rolnictwo, hodowlę zwierząt, produkcję soi i przetwórstwo, mogłyby produkować odpowiednią paszę. Zachęciłoby to również spółdzielnie i wsparło je, ponieważ same wykonałyby całą pracę, bez konieczności sprzedaży soi komercyjnym wytwórniom pasz, a następnie odkupienia od nich paszy" - powiedział wiceprzewodniczący LEŪA.
Stygmaty
„Wiele osób mówi i myśli, że soja – roślina kochająca ciepło, jest nowością. Nie wiedzą, że w okresie międzywojennym na Litwie istniały aż 4 odmiany soi i że były one już uprawiane w naszym kraju. Tak więc istnieje wielki brak informacji“, – dominujące stereotypy na temat soi zaczynają być wymieniane przez S. Daniulisa.
„Drugim niuansem– jest brak nauki i porad– tj. jak uprawiać soję. Obecnie na Litwie jest może tylko około 2000 hektarów upraw soi, co jest żałosną sytuacją" - kontynuuje wiceprzewodniczący LEŪA, dodając, że trzecią przeszkodą w rozszerzeniu upraw soi jest brak zachęty ze strony Ministerstwa Rolnictwa.
Ministerstwo jest świadome przeszkód w rozwoju tego sektora. Systemy produkcji wielu roślin wysokobiałkowych są stosunkowo złożone w porównaniu z innymi uprawami zbóż. Soja charakteryzuje się większą zmiennością plonów, co wraz z brakiem zasobów hodowlanych można zasadnie uznać za barierę dla dalszego rozwoju, pomimo korzyści agronomicznych i środowiskowych, – MAFF podkreśla, ale jak dotąd nie zrobił nic, aby zachęcić finansowo rolników do przezwyciężenia wyzwań i wyboru soi zamiast konwencjonalnych upraw.