Aby odstraszać zwierzęta należące do gatunków chronionych, polscy rolnicy będą mogli używać broni

Medžioklės žurnalo nuotr.

Zmiany w polskiej ustawie o ochronie przyrody mogą stać się jedną z najciekawszych decyzji ostatnich lat w dziedzinie zarządzania konfliktami między ludźmi a dzikimi zwierzętami. Prezydent Karol Navrocki podpisał poprawki do ustawy, które w określonych przypadkach pozwolą na skuteczniejsze odstraszanie gatunków chronionych, w tym wilków, niedźwiedzi brunatnych i żubrów.

Należy podkreślić, że nie chodzi tu o polowanie ani o możliwość upolowania tych zwierząt. Ustawa nie zmienia ich statusu ochronnego. Nowość dotyczy możliwości stosowania silniejszych środków odstraszających, w tym strzelb gładkolufowych z amunicją niepenetrującą, na przykład gumowymi pociskami.

Istotą zmian nie jest eliminacja zwierząt, lecz zapobieganie konfliktom.

W ostatnich latach w Polsce coraz częściej mówi się o sytuacjach, w których wilki regularnie pojawiają się w pobliżu gospodarstw, wsi i pastwisk. W niektórych regionach mieszkańcy zgłaszają obecność drapieżników, które pojawiają się na obrzeżach miejscowości, poruszają się po lokalnych drogach i nie unikają sąsiedztwa ludzi. Rolnicy wielokrotnie podkreślali, że problemem nie są pojedyncze ataki na zwierzęta hodowlane. Znacznie większy niepokój budzi ciągłe pojawianie się zwierząt w pobliżu gospodarstw i farm.

Szczególnie wiele dyskusji wywołała sytuacja w południowo-wschodniej Polsce, w regionie Bieszczadów i na Podkarpaciu, gdzie niedźwiedzie brunatne coraz częściej pojawiają się w pobliżu osad, pasiek, pojemników na śmieci i gospodarstw. Podobne problemy odnotowuje się również na terenach zamieszkałych przez żubry. Chociaż żubr nie jest drapieżnikiem, starcie z zwierzęciem ważącym kilkaset kilogramów może być niebezpieczne zarówno dla ludzi, jak i dla samego zwierzęcia.

Polskie władze przyznały, że sam system odszkodowań nie rozwiązuje problemu. Gdy wilk rozszarpie owcę lub niedźwiedź zniszczy ule, straty można teoretycznie zrekompensować. Jednak pieniądze nie eliminują przyczyny, dla której zwierzę nieustannie powraca w to samo miejsce.

Dlatego w nowych przepisach wiele uwagi poświęca się problemowi habituacji. Oznacza to przyzwyczajenie się dzikiego zwierzęcia do człowieka i środowiska stworzonego przez człowieka. Jeśli wilk, niedźwiedź lub żubr regularnie pojawia się w pobliżu domów, gospodarstw lub dróg i nie ponosi żadnych negatywnych konsekwencji, stopniowo traci naturalną ostrożność.

Właśnie takich sytuacji należy unikać. Nieśmiercionośne środki odstraszające powinny wywoływać u zwierzęcia nieprzyjemne bodźce i przywrócić naturalny strach przed człowiekiem. Oczekuje się, że zwierzę zacznie unikać osad, gospodarstw i innych miejsc, w których istnieje ryzyko konfliktu.

Ustawa nie przewiduje swobodnego stosowania takich środków. Aby odstraszać zwierzęta objęte ochroną przy użyciu broni, konieczne będzie uzyskanie odpowiedniego zezwolenia. Decyzje będą podejmowane przez organy ochrony środowiska, przede wszystkim przez regionalnych dyrektorów ds. ochrony środowiska, a w niektórych przypadkach również przez generalnego dyrektora ds. ochrony środowiska.

Oznacza to, że samo pojawienie się wilka w pobliżu gospodarstwa nie będzie wystarczające. Każda sytuacja będzie musiała być rozpatrywana indywidualnie.

Polskie organizacje rolnicze od wielu lat apelują do państwa o stworzenie możliwości szybszego reagowania na pojawienie się zwierząt stanowiących zagrożenie. Według nich obecne procedury są często zbyt powolne. Zanim zakończy się rozpatrywanie dokumentów, drapieżnik może wielokrotnie powrócić do zwierząt gospodarskich.

Rolnicy podkreślają również, że rzeczywiste straty są często większe niż oficjalnie oszacowane szkody. Oprócz wartości zniszczonych zwierząt należy uwzględnić koszty leczenia weterynaryjnego, spadek wydajności, utratę materiału hodowlanego oraz dodatkowe środki ochronne.

Nowa ustawa nie znosi obowiązku stosowania środków zapobiegawczych. Hodowcy zwierząt będą nadal zobowiązani do stosowania ogrodzeń elektrycznych, siatek ochronnych, psów stróżujących i innych środków zabezpieczających. Odstraszanie jest traktowane jako dodatkowe narzędzie, z którego można skorzystać, gdy zwykłe środki przestają działać lub sytuacja staje się konfliktowa.

Ciekawe jest to, że ustawa obejmuje nie tylko wilki, ale także niedźwiedzie i żubry. Świadczy to o tym, że Polska postrzega ten problem w szerszym kontekście niż tylko szkody wyrządzane rolnictwu. Coraz częściej mówi się również o bezpieczeństwie społecznym oraz relacjach ludzi z gatunkami chronionymi.

W ostatnich latach w Europie nasilają się dyskusje na temat tego, jak pogodzić skuteczną ochronę dużych drapieżników z interesami ludzi. Populacje wilków i niedźwiedzi w wielu regionach odradzają się, co nieuchronnie prowadzi do coraz częstszych kontaktów między ludźmi a dzikimi zwierzętami.

Rozwiązanie przyjęte w Polsce wyróżnia się tym, że państwo oficjalnie uznało sam problem. Konflikty między ludźmi a gatunkami chronionymi nie są już traktowane jako pojedyncze incydenty. Są one traktowane jako zjawisko wymagające jasno określonych środków zapobiegawczych.

Z drugiej strony dyskusja dopiero się rozpoczyna. Jeśli rolnicy będą mogli w niektórych przypadkach chronić swoje zwierzęta gospodarskie i mienie, pojawia się pytanie, jakie możliwości będą mieli w przyszłości zwykli mieszkańcy regionów, w których rośnie liczba niedźwiedzi lub innych dużych dzikich zwierząt. Kwestia ta staje się coraz bardziej aktualna nie tylko w Polsce, ale także w wielu krajach europejskich, gdzie populacje dużych drapieżników nadal rosną.

Žurnalas Medžioklė

Wideo